Fismoll. Jak chłodny wiatr z północy

Fismoll. Jak chłodny wiatr z północy
Fot. Darek Ozdoba
Jako 7-latek, w domu otoczonym muzykami, zawsze nucił sobie coś pod nosem. Jego ojciec, skrzypek ze znakomitym słuchem, zauważył wtedy, że chłopiec śpiewa najchętniej w tonacji fis-moll. Gdy młody artysta dorósł, bez zastanowienia przyjął pseudonim, który dla niego był symbolem najczystszej i najbardziej naturalnej muzyki, która się z niego wydobywała. I tak narodził się Fismoll, czyli Arkadiusz Glensk – jedno z najgorętszych nazwisk młodej sceny muzycznej.

Kiedy pół roku temu zapytaliśmy Kari, czy jest w Polsce jakiś wyjątkowy artysta, któremu warto się przyglądać, bez zastanowienia odpowiedziała: Fismoll – supertalent, który jeszcze jeszcze nie raz zaskoczy. Zauroczenia młodym wokalistą nie kryje też Kasia Nosowska, która w zeszłym roku zaprosiła go do supportowania jej koncertu na Open’erze. W jednym z wywiadów tłumaczyła wówczas: Kiedy doświadczam czegoś zachwycającego, mam w zwyczaju obnosić się z tym zachwytem. Wszyscy moi bliscy już wiedzą – Kaśka słucha Fismolla! Tak wielki talent jak Fismoll to już kategoria: nieprzyzwoite. Chłopak upłynnia mi serce.

Komentarze

Jako 7-latek, w domu otoczonym muzykami, zawsze nucił sobie coś pod nosem. Jego ojciec, skrzypek ze znakomitym słuchem, zauważył wtedy, że chłopiec śpiewa najchętniej w tonacji fis-moll. Gdy młody artysta...
" />