Filmowe strzały Kuby Armaty (2)

Od premiery ostatniego filmu Marka Koterskiego „Baby są jakieś inne” minęło siedem lat.

To długo, w przypadku tego reżysera śmiało można powiedzieć, zdecydowanie za długo.Za postacią Adasia Miauczyńskiego widzowie z pewnością nie raz zdążyli zatęsknić. Tym razem wciela się w nią nie Marek Kondrat, Adam Woronowicz czy Cezary Pazura. Zamiast nich pojawia się syn reżysera Misiek Koterski, znany chociażby z kultowej sceny z dziubkiem czy odmiany „być” w „Dniu świra”. Strach, złość, smutek, radość, wstręt, zazdrość, wstyd. Tytułowe siedem uczuć, które bliskie są nie tylko Miauczyńskiemu, ale i każdemu z nas.

Pewnie dlatego tak łatwo z tym filmem się utożsamić. W dzieciństwie Adasia, bo na tym koncentruje się Koterski, z łatwością odnajdziemy coś swojego, od szkolnych wyliczanek po pierwsze niewinne miłostki. Bardzo interesujący, ale i ryzykowny pomysł, by dorośli aktorzy zagrali dzieci (obsada jest tu zresztą znakomita). Niepodrabialne dialogi i salwy śmiechu przechodzące w gorzką refleksję to znaki rozpoznawcze „7 uczuć”. Ale i dowód na to, że Koterski wciąż jest naczelnym psychoanalitykiem polskiego kina.

7 UCZUĆ
reż. Marek Koterski
Polska
2018  116’
Premiera: 12 października
Ocena: 4/5

Damien Chazelle uznawany jest za złote dziecko amerykańskiego kina.

Ale jeżeli ktoś w wieku 33 lat w dorobku ma takie filmy jak „Whiplash” oraz „La La Land”, doprawdy trudno się dziwić. Stąd bardzo wysokie oczekiwania związane z kolejnym projektem. Zwłaszcza że na warsztat młody reżyser postanowił wziąć historię Neila Armstronga i legendarnej misji kosmicznej, której efektem był pierwszy ludzki krok na Księżycu. Przedstawił ją podręcznikowo, według wszelkich prawideł kina biograficznego.

Co z jednej strony może być uznawane za zaletę, bo „Pierwszy człowiek” to po prostu bardzo solidny, rzetelnie zrealizowany film. Z drugiej pozostawiać może pewien niedosyt. Po Chazelle’u spodziewałem się czegoś znacznie więcej niż jedynie sprawnego rzemiosła, zwłaszcza po dwóch wspomnianych reżyserskich próbach. Zatem gdyby ten film podpisał inny pracujący w Hollywood twórca, pewnie nie dostrzegłbym specjalnej różnicy. Ani ja, ani fanki wcielającego się w główną rolę Ryana Goslinga, które pewnie i tym razem będą piszczały z zachwytu.

PIERWSZY CZŁOWIEK
reż. Damien Chazelle
USA
2018  141’

Premiera: 19 października
Ocena: 3/5

To już pewne, objawił się nowy, duży talent w europejskim kinie.

Jest nim Francuz Romain Gavras, którego już dzisiaj nazywa się znacznie zabawniejszym Guyem Ritchiem. Kojarzony przede wszystkim z realizacją znakomitych teledysków (współpracuje z M.I.A. czy Jayem-Z), dał właśnie dowód na to, że te porównania nie są bezpodstawne. Wszystko za sprawą jego drugiego pełnometrażowego filmu „The World Is Yours”, który okazał się jedną z większych sensacji ostatniego festiwalu w Cannes. Trudno się dziwić, bo to komedia gangsterska z prawdziwego zdarzenia.

„The World Is Yours” w gruncie rzeczy jest dość klasyczną opowieścią o drobnym przestępcy. który marzy o nowym początku, przedstawioną jednak w oryginalny i zabawny sposób. Wartka akcja, porwania, teorie spiskowe, słabi mężczyźni oraz mocne i zdecydowane kobiety. To wszystko można znaleźć u Gavrasa, zapakowane w dodatku w efektowną formę – od zdjęć po muzykę. Nie byłoby jednak pełnego sukcesu, gdyby nie świetna obsada, z Isabelle Adjani i Vincentem Casselem na czele. Pozycja obowiązkowa.

THE WORLD IS YOURS
reż. Romain Gavras
Francja
2018  100’

Premiera: 26 października
Ocena: 4/5

 

Więcej od Kuby

Komentarze