Fiat 124 Spider- słoneczna Italia w pochmurnej Polsce

Fiat 124 Spider- słoneczna Italia w pochmurnej Polsce
Są środki transportu i takie perełki, jak Fiat 124 Spider, który owszem, wywiązuje się z podstawowego zadania przewiezienia nas z punktu A do B, ale robi to w sposób tak magiczny, że punty: od C do Z stają się kolejnymi obowiązkowymi celami podróży.

Fiata 124 Spider dostałem w swoje ręce pod koniec października. Jeżeli pamiętacie tę piękną, wręcz letnią pogodę, krótkie rękawki deskorolkarzy, hipsterów w krótkich spodniach w autobusie… to wtedy jeszcze go nie miałem. Wtedy jeździł nim przy złożonym dachu uśmiechnięty od ucha do ucha Mikołaj. Ja rozpocząłem przygodę z tym autem wraz z deszczem, który w ilości hurtowej przybył nad Polskę. Mogłoby się wydawać, że miałem przechlapane, ale nic bardziej mylnego – zrobiłem mnóstwo kilometrów bez celu za kierownicą Fiata, i w tym całym podekscytowaniu jazdą, zapomniałem przewieźć nim żonę… Czego do dziś nie może mi wybaczyć.

Patrząc na 124 Spider wydaje się wam, że gdzieś już podobną sylwetkę widzieliście? Nie mylicie się. Włosi dołożyli tylko kilka swoich południowo-europejskich smaczków do japońskiego projektu Mazdy Mx-5. Tak oto powstało rodzeństwo przyrodnie, które ma jedną matkę i dwóch… ojców. W końcu zjeżdżają z jednej taśmy produkcyjnej.

Fiat jednak sporo w stosunku do Mazdy urósł (14 cm) i jest przy tym o wiele bardziej stonowany, a przez to bardziej elegancki. Styl retro w końcu zobowiązuje. 124 nie jest jednak pierdołą. Ostre spojrzenie reflektorów z przodu świetnie koresponduje z zadziornie poprowadzoną linią tylnych lamp. Niczego bym w tym aucie nie zmieniał. Podoba mi się zarówno w wersji z dachem, jak i bez. Mazda, mimo bardzo nowoczesnej sylwetki, znika na ulicach. Oczywiście miłośnicy JDM się ze mną nie zgodzą, ale jakoś z tym będę musiał żyć.

Wewnątrz 124 to już Mazda Mx-5 w czystej postaci. Deska rozdzielcza jest przeniesiona od skośnej siostry w zasadzie 1:1. Mikołaj powiedział, że zapach tego wnętrza przypomina mu ten z Mitsubishi Carismy jego rodziców. Sami więc widzicie… Różnice to detale. Boczki drzwi, kolory tapicerek, wypełnienie stelaży foteli, kierownica. Nie jest to jednak porównanie, więc skupię się na Fiacie. 

A zatem co my tu mamy? Prostą, dobrze wykonaną i świetnie spasowaną deskę rozdzielczą, wygodne fotele, krótki i pewnie leżący w rękach lewarek skrzyni, szeroki tunel środkowy i… tylko jeden minimalny schowek za oparciami foteli. Za dużo tam nie spakujecie. Może trochę szkoda, że Włosi nie dołożyli jakieś „truskawki” do wnętrza tego auta, ale i tak jest dobrze – nie odczułem, żeby coś mi tu do siebie nie pasowało.

W kwestii wyposażenia jest wszystko, a nawet więcej niż potrzeba. Ekran multimediów wygląda dobrze, pracuje wystarczająco szybko i jest czytelny. Jedynie zabrakło mi tu rozbudowanego komputera, bo nie wiem czy jestem faja, czy po prostu nie da się odczytać wyników średniego spalania, bo ich nie ma… Próbowałem, próbował Mikołaj, nie udało nam się tego znaleźć, dlatego szacujemy po konieczności tankowania, że 124 zużywa… A zresztą o tym niżej.

Do testu otrzymałem wersję Lusso, czyli w standardzie mamy tu skórzaną tapicerkę w kolorze kawowym. Nie kawowym? Nie ważne. Istotne jest to, że prezentuje się ona dobrze w zestawieniu z jasną karoserią. Szczególnie po ściągnięciu dachu. Otwarcie dachu (ręczne) ułatwia też zajmowanie miejsca w aucie, bo dostać się tu – nawet pomimo moich tylko 174 cm wzrostu – to nie lada wyzwanie. Wysoki, ponad 190-centymetrowy kierowca w zasadzie nie ma tu czego szukać. Przy zamkniętym dachu nie zmieści głowy się w aucie.

Natomiast jak się tu już człowiek dostanie no to bajka. Siedzi się praktycznie na ziemi, kierownica w zasadzie pionowo leży w dłoniach, przed oczami rozpościera się ogromna maska, której koniec wydaje się być oddalony, jak dziób Titanica od mostka kapitańskiego. Czuć, że to auto żyje, a kierowca szybko staje się z tą kupą blachy jednością.

I o to chodzi! Ciasno zestopniowana skrzynia, co nietypowe dla Włochów, działa bardzo przyjemnie, co w zestawieniu z turbodoładowanym 140-konnym silnikiem sprawia, że w zasadzie nie chce się z tego auta wysiadać. Powiecie, że taka moc jest niespecjalnie imponująca. Może na papierze nie, ale w rzeczywistości to auto rwie do przodu tak przyjemnie, że długo zastanawiałem się, z jakiego powodu mógłbym woleć Abartha. No bo 7,5 sekundy do 100 km/h to wynik, którego wstydzić się nie trzeba, prawda? Tym bardziej, że siedzenie prawie że na jezdni i 240 Nm potęgują odczuwanie tych siedmiu i pół sekundy. Silnik, znany zresztą w koncernie nie od dziś, bierze od dołu i można go na każdym biegu porządnie przeciągnąć. A pamiętajcie, że mamy tu tylko 1050 kg masy własnej.

Oczywiście napęd przekazywany jest na koła tylne, ale uspokoję zapędy miłośników driftu – Fiatem 124 Spider nie da się latać bokami, no chyba że na śliskiej lub grząskiej nawierzchni. Auto nie zostało wyposażone w szperę. Nie jest to dla mnie żadną wadą, tym bardziej, że zawieszenie auta naprawdę na wiele pozwala, a układ kierowniczy jest po prostu perfekcyjny, ale rasowy kierowca z mechanizmem różnicowym o ograniczonym poślizgu (szperą) mógłby znacznie więcej osiągnąć np. na torze.

Zapytałem wcześniej, czy jest jakiś powód dla którego wolałbym Abartha? Byłby, ale nie. No bo Abarth, jak i Mazda MX-5, jest wyposażony w szperę, która dodatkowo pozwala na zabawę o 30 KM mocniejszym silnikiem. Tylko pytanie po co? Znowu się powtórzę. Fiat 124 Spider jest na tyle świetnym autem, rewelacyjnie wyważonym, perfekcyjnie układającym się w zakręty, z genialnym układem kierowniczym, że tę jedną wadę potrafię przekuć w zaletę. Nie będzie was bowiem kusiło palenie kapci, a w zamian wybierzecie długą drogę w byle jakim kierunku.

Zapytacie o spalanie? Około 9-10 litrów na 100 km przy czerpaniu przyjemności z jazdy. Czy jest głośno? Jest. Powyżej 120 km/h nawet bardzo. Czy nadaje się do jazdy na co dzień? Tak, ale tylko dla szajbusów, którym nie straszny ból kręgosłupa od wsiadania, przytkane uszy od natarczywego, choć miłego dla ucha silnika i ostre ograniczenia na liście zakupów (bagażnik ma 140 litrów).

Czy chciałbym go mieć? Taaak!

Ceny startują od 117 tys zł. Wersja Lusso wymaga dopłaty 8 tys zł. Można zamówić Fiata ze skrzynią automatyczną, ale nie popełniajcie tego błędu. Mazda jest tańsza, ale błagam; nie porównujmy tych aut – przy całym podobieństwie są zupełnie inne. Stawiam na Fiata. Eee. Zbieram miało być!

motopodprąd.pl
Adam Gieras
fot. Adam Gieras Fotomotografia, Dominika Szablak

Komentarze

Są środki transportu i takie perełki, jak Fiat 124 Spider, który owszem, wywiązuje się z podstawowego zadania przewiezienia nas z punktu A do B, ale robi to w sposób tak magiczny, że punty: od C...
" />