Ewolucja zielonego samochodu

Ewolucja zielonego samochodu
BMW-i8 BMW i 8 łączy dwa bieguny motoryzacji – ten ekologiczny i sportowy. Osiągi supersamochodu i zużycie paliwa na poziomie.
Każdego roku najbardziej „zielone” samochody – te wyjątkowo przyjazne dla środowiska – nagradzane są prestiżowym tytułem „World Green Car”. Sprawdźmy, czym zwycięskie pojazdy zasłużyły sobie na miano najbardziej ekologicznych na świecie.
BMW-i3
Jeden z najlepszych samochodów elektrycznych (hybrydowych) na rynku. Uznany za najbardziej „zielony” samochód świata w 2014 roku.

Cofnijmy się w czasie o 5 lat, do roku 2012. Wówczas tytuł „World Green Car” otrzymał Mercedes… z dieslem. Na dodatek, triumfującym modelem wcale nie był lekki, mały model miejski, ale flagowa limuzyna – potężna klasa S250 BlueEfficiency. Był to zapewne ostatni w historii nagrody „World Green Car” zwycięski samochód z konwencjonalnym napędem. Mercedes zapracował na tytuł „najbardziej zielonego” montując w klasie S najczystszego diesla na świecie. Dzięki zaawansowanym technologiom klasa S zużywała raptem 5,7 l/100 km, a jednocześnie potrafiła rozpędzić się do 100 km/h w niecałe 9 s.

Toyota Mirai
Pierwszy masowo produkowany samochód na wodór. Wydziela jedynie parę wodną.

Rok później za najbardziej „zieloną” uznano Teslę Model S. Samochód elektryczny o osiągach samochodu sportowego. Tesla Model S oferowana jest w kilku wersjach, a najmocniejsza P100D osiąga 100 km/h w 2,5 s! To tyle, co Bugatti Chiron z 8-litrowym silnikiem W16 (dwa razy V8) z poczwórnym turbo. Tesla pokazała, że „zielony” wcale nie znaczy nudny, i że samochody elektryczne również potrafią ekscytować. W dodatku Tesla model S na jednym ładowaniu potrafi pokonać niemal 600 km, czyli mniej więcej tyle, co wspomniany Chiron na jednym tankowaniu.

W 2014 rok jury konkursu „World Car Awards” za „World Green Car” uznało BMW i3. Pojazd niezwykle awangardowy i ciekawy, oferowany jako samochód elektryczny lub hybryda typu plug-in z niewielkim silnikiem spalinowym służącym za generator prądu. „Zielona” koncepcja BMW okazała się strzałem w dziesiątkę. Potwierdził to kolejny tytuł „World Green Car” zdobyty rok później przez sportowe BMW i8 zbudowane według podobnej filozofii.

Toyota Mirai
Pierwszy masowo produkowany samochód na wodór. Wydziela jedynie parę wodną.

W tytule „World Green Car” nie chodzi jedynie o to, na ile ekologiczny jest sam samochód, ale o jego oddziaływanie na środowisko w całym cyklu życia – od produkcji do utylizacji. Niezwykle ważne są więc takie aspekty jak ten, że BMW przy produkcji samochodów i3 oraz i8 wykorzystuje komponenty z aluminium, które nie jest pozyskiwane z rudy, lecz ze stopionych odpadów produkcyjnych lub materiału pochodzącego z recyklingu. Produkcja takiego aluminium jest nie tylko bardziej ekologiczna, ale odbywa się przy oszczędności energii sięgającej nawet 95 proc. w porównaniu z tradycyjną metodą. Mało tego, sama energia elektryczna wykorzystywana do produkcji samochodów BMW pochodzi wyłącznie ze źródeł odnawialnych. Dlatego na terenie fabryki BMW postawiło turbiny wiatrowe wytwarzające energię elektryczną. Kiedy dodamy do tego, że 95 proc. materiałów wykorzystywanych przy produkcji BMW i3 podlega recyklingowi, a energia potrzebna do produkcji włókna węglowego pozyskiwana jest w 100 proc. z dostępnej lokalnie energii wodnej, to dopiero zrozumiemy, co tak naprawdę oznacza pojęcie „zielony samochód”.
Po dwóch latach dominacji BMW, w 2016 i 2017 roku do głosu doszła Toyota. W 2016 tytuł otrzymała Toyota Mirai, czyli pierwszy masowo produkowany samochód na wodór. Dla uściślenia, nie chodzi o samochód napędzany wodorem – notabene BMW proponowało kiedyś takie rozwiązanie – ale o samochód elektryczny, którego silniki zasilane są prądem powstałym w wyniku hydrolizy wodoru. Tankujemy wodór, jeździmy na prąd, a z rury wydobywa się jedynie para wodna. Bardziej eko się nie da. Jako jeden z pierwszych dziennikarzy w Polsce rok temu miałem okazję jeździć Toyotą Mirą i muszę przyznać, że wizja takiej przyszłości motoryzacji – mimo pewnych problemów technologicznych na obecnym etapie – jest całkiem obiecująca.

W tym roku za najbardziej zielony samochód uznano Toyotę Prius. Ale nie tę, którą najczęściej widzicie na naszych ulicach, ale Prius w wersji Prime (w Polsce Plug-in) – czyli taką ładowaną z gniazdka elektrycznego. Model ten dopiero pojawia się w polskich salonach. Prius Plug-in posiada dużo więcej baterii niż „standardowa” odmiana. Pozwalają one pokonać do 35 km na samym tylko prądzie. Średnie zużycie paliwa wg producenta ma wynosić 1,4 l/100 km, przynajmniej dopóki nie zabraknie prądu…

Michał Sztorc

PremiumMoto.pl

Zdjęcia: Producenci

Komentarze