Czerń i biel, a jakże! [Massa]

Czerń i biel, a jakże! [Massa]
Przedstawiając wyższość fotografii czarno-białej nad kolorową, rozpocząłbym dyskusję w stylu „Canon czy Nikon?”, „Porsche czy Ferrari?”, „Nike czy Adidas?”. Albo, uwaga, „Cracovia czy Wisła? To ostatnie porównanie jest najmniej właściwe. Bo w końcu większość kibicujących jednemu z tych krakowskich klubów na śmierć nienawidzi tego drugiego. Święta wojna w fotografii raczej nie występuje. Zwyczajnie, jedni lepiej czują się w czerni i bieli, inni w kolorze.

 

Black and White rules

 

Do lat siedemdziesiątych fotografowanie w kolorze było raczej zarezerwowane dla amatorów. Artyści pozostawali wierni klasycznej czerni i bieli. Oczywiście, zdarzali się twórcy stawiający na kolor. Na przykład Joel Meyerowitz i młodszy Martin Parr zasłynęli z dokumentalnych zdjęć w kolorze, byli jednak krytykowani za dobór klisz barwnych. W przypadku Parra walor mocno nasyconych kolorów miał być jednym z powodów, przez które na włosku wisiało jego przyjęcie do prestiżowej agencji Magnum Photos, a to miało miejsce w latach dziewięćdziesiątych! Dzisiaj nie ma już absolutnie żadnych przeciwwskazań do fotografowania w kolorze, jednak kiedy spoglądam wstecz, myślę sobie, że większość moich ulubionych fotografii to jednak monochromatyczne dzieła. Henry Cartier-Bresson, Jeanloup Sieff, Peter Lindbergh, Helmut Newton czy nasz wielki Wojciech Plewiński, fotografowali lub fotografują przede wszystkim w czerni i bieli.

 

Dlaczego lubię oglądać czerń i biel?

 

W klasycznych zdjęciach kolorowych jesteśmy bliżsi prawdy, kolory otaczają nas na co dzień. W fotografii black& white zwykle mamy więcej kontrastu, mocniejsze cienie i jaśniejsze światła. Fotografowany świat, mimo że ten sam, jest pozbawiony barw. Czerń i biel nie jest tym, co widzą nasze oczy. Kolory przedstawione w szarościach często wyglądają zupełnie inaczej, mają inny wyraz. To zmusza do mocniejszego skupiania się nad szczegółami zdjęcia.

 

Jak zrobić dobre zdjęcie black& white?

 

Jak zwykle, na dobre zdjęcie musi się złożyć wiele czynników. Ale warto pamiętać o kilku kwestiach, co nie znaczy, że trzeba się ich kurczowo trzymać. Po pierwsze, jeśli mowa o plenerach, czerń i biel lubi miękkie światło. Mnogość odcieni szarości pomiędzy zupełnie czarnym i zupełnie białym wzbogaca obraz. Dlatego, jeśli zaobserwować mistrzów przy pracy, zwykle fotografują oni w warunkach zachmurzonych. Zdjęcia zrobione w dzień z płaskim światłem mają więcej półtonów. Warto pamiętać także, że czerwony, żółty, niebieski i zielony mogą bardzo podobnie wyglądać w szarościach. Trzeba więc zwracać uwagę na jasność kolorów. Pomyślmy o czerwonym jabłku leżącym na zielonej trawie. Może się okazać, że jeśli nie wykonamy konkretnego zabiegu oświetleniowego albo nie założymy odpowiedniego filtra barwnego na obiektyw, to jabłko zleje się w szarościach z trawą. Wielu fotografów b&w skupia się mocniej na kształtach, deseniach, wzorach. Warto przestudiować zdjęcia Seydou Keita – afrykańskiego fotografa, który fantastycznie łączy kraty, pasy, pepity, grochy i wszelkie inne kształty.

Prezentacja

Z fotografią jest tak, że nie wystarczy ją zrobić, trzeba jeszcze umiejętnie pokazać. Jeśli chodzi o prezentację cyfrową, monochromatyczne zdjęcia z jednej strony ułatwiają sprawę, bo przekłamania kolorystyczne, charakterystyczne dla nieskalibrowanych monitorów, są mniej bolesne. Niestety jednak te „gejmingowe” lub biurowe wyświetlacze mogą mieć poważne kłopoty z kontrastami. Tego się uniknąć nie da, ważne jednak, by pracować i obrabiać zdjęcia na właściwym sprzęcie, a do prezentacji zapewniać sobie taki, który wyświetla w miarę blisko prawdy. Większe wymagania mają czarno-białe zdjęcia, kiedy chcemy je wydrukować. Należy stawiać na papiery wysokiej jakości, renomowanych marek. I nie mam na myśli renomy rodem ze sklepów wielkopowierzchniowych… Tanie papiery mogą w sposób mniej kontrolowany przyjmować pigment. Często powoduje to zbyt mocne kontrasty lub coś zupełnie odwrotnego – szaro-szare odbitki, w niczym nie przypominające pliku wyjściowego.

 

Podsumowując, jak zawsze wychodzimy od idei i ułożonego w głowie gotowego obrazu. Potem już wystarczy poukładać kadr, zestawić kolory, które będą szarościami. Dopasować wzory, uchwycić emocje i klimat, wreszcie wydrukować tak, by zwieńczyć sukces.

Warto próbować, czerń i biel jest piękna. Pozwala patrzeć na świat w innym wymiarze. A jeśli jest połączona z ciekawym widzeniem, to pozostanie w pamięci na zawsze. Tak jak słynne psie zdjęcia Elliotta Erwitta albo niby przypadkowe kadry Marca Cohena.

 

Michał Massa Mąsior

więcej felietonów TU

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *