Czarno na białym, czyli zdrada [Antonina Dębogórska]

[Antonina Dębogórska]
 Wybaczyłabyś zdradę? – pytam koleżanki, przy okazji wydania kolejnej książki Esther Perel.
–    Hmmm. No nie wiem. Może? To zależy. Nigdy nie byłam w takiej sytuacji. Trudne pytanie. A Ty?
–    A ja nie.
–    I tyle?
–    Tak – stawiam jasno.
–    Serio? Antonina, jak na ciebie, to takie czarno-białe. A ty zawsze byłaś święta?
–    Nigdy nie należałam do świętych i właśnie dlatego mam sprawę dokładnie przemyślaną. Już tłumaczę.

Często ktoś pyta mnie, czy psycholodzy oceniają ludzi inaczej niż nie-psycholodzy. Czy automatycznie „analizują” nowo poznane osoby, albo czy usprawiedliwiają całe zło na świecie „trudnym dzieciństwem”. Czy czytają (hehe) w myślach. Za tym kryje się pytanie o to, jak wiedza wpływa na nasze życie. Obawa odnośnie psychologów wiąże się z byciem „prześwietlonym”. Odpowiadam: nie ma powodów do obaw.

Im więcej wiedzy, tym mniej pewności. A z co za tym idzie więcej energii poświęconej na analizę. Seksuolog na przykład powinien operować poszerzonymi kategoriami pojęciowymi. Dajmy na to – płeć. Kobieta, mężczyzna i kropka? O nie, nie. We współczesnej nauce wymienia się kilkadziesiąt pojęć, jakimi ludzie mogą opisywać swoją płeć. Można być na przykład: gender bender, cis-płciowym, można być osobą interseksualną lub trans-płciową. Rodzajów jest wiele (znalazłam około sześćdziesięciu) i do zadań współczesnego seksuologa należy poznanie problemów i trudności związanych z przynależnością do każdej z nich. Dlatego w zawodzie seksuologa błąd można popełnić już wtedy, gdy osoba staje w drzwiach gabinetu. To, jak klient się przedstawia, jest święte. Jeśli widzimy kogoś o kobiecym wyglądzie, może za chwilę się okazać, że w istocie jest to uwięziony w ciele kobiety, biseksualny mężczyzna. W świat pacjenta należy wejść i zobaczyć, jakimi kolorami go namalował.

  • W Polsce – przerywa mój wywód koleżanka – to chyba czarno-białymi, ewentualnie na szaro. I jak rapowała Mister D. (Dorota Masłowska) „czerwony dozwolony, zbita morda i kiełbasa”.

  • Zdziwiłabyś się! W Polsce aż roi się od różnorodności, tylko często skrywana jest pod tą właśnie zbitą mordą i kiełbasą.

To samo dotyczy orientacji seksualnej, czy tożsamości seksualnej (można mieć orientację i tożsamość seksualną i to są osobne pojęcia, częściowo pokrywające się ze sobą).

Można być hetero, homo i bi.

Ale można być też pan-seksualnym (pociąg seksualny jest wtedy niezależny od kategorii płci), dyskutowane ostatnio jest pojęcie sapioseksualności (gdy pociąga nas głównie czyjś intelekt), można opisywać się jako osoba demiseksualna, odczuwająca pociąg wyłącznie do osób, z którymi łączy ją intymna więź, albo wręcz przeciwnie – socjoseksulna – lubiąca wyłącznie luźne, liczne kontakty. To kolejne kilkadziesiąt pojęć.

 

  • No dobrze, nadal mi mówisz dlaczego nie wybaczyłabyś zdrady.

  • Ok. Na początek musimy ustalić, czym jest dla mnie zdrada i co to znaczy „wybaczyć”? Ano właśnie, sprawa tyczy się pojęć. Mój facet wie, że jako psycholog i seks-edukatorka nie oceniam ludzi przez czarno-białe okulary. Patrzę na świat z bliska. Z bliska nawet szara masa może okazać się brokatem. W moim słowniku znajdują się pojęcia takie jak swing czy poliamoria. I chociaż nie mam takiego doświadczenia, to nie jestem na nie zamknięta. Pozostawiam sobie niezbędną rezerwę dla swojej i czyjejś ciekawości. I dzięki temu mogę pozwolić sobie czasem na proste wnioski. Dlaczego nie wybaczyłabym zdrady? Bo zdrada oznaczałaby, że ktoś złamał zasady monogamii, które zamiast łamać, raniąc mnie i oszukując, mógł renegocjować. Ale zabrakło mu odwagi. Albo jarało go samo ukrywanie się, zrobienie czegoś złego. Sorki, ale Kajtuś, który musi się wymykać mamusi, żeby poczuć że żyje, mnie nie interesuje.

I ważne jest dla mnie to przekonanie, że mój facet do Kajtków nie należy.

  • Jesteś pewna?
– Musiałabym być głupia, żeby być pewna, że znam kogoś na wylot.

Ale ważne jest dla mnie to przekonanie. Nie daje mi powodów, żebym o nim myślała jak o Kajtku. Myślę, że dla niego też jest ważne, że widzę w nim faceta z charakterem. Nie ma reżimu, wobec którego miałby się buntować.

  • Mądrala. A ja myślę, że wybaczyłabym zdradę, gdybym czuła, że to w jakiś sposób moja wina. Że doprowadziłam do tej sytuacji, że się oddaliłam, albo zaniedbałam faceta.

  • Wina to ciekawa kategoria w kontekście zdrady. W swojej nowej książce „State of affair: Rethinking infidelity” Esther Perel przedstawia analizę romansów pozamałżeńskich. Pisze na przykład o tym, że zwykle nie mieści nam się w głowie, że osoba w szczęśliwej relacji mogłaby zdradzać partnera. Zdrada uderza w naszą potrzebę poczucia wyjątkowości w związku. Ciekawe jest też to, że gdy mężczyzna zdradzi, zwykle szuka się winnej temu kobiety-kusicielki. W każdym razie tłumaczy się z tego jakaś kobieta. Czy to żona (zaniedbała), czy kochanka (uwiodła). Szukamy winnych, szukamy przyczyn. A przyczyny mogą być źródłem jeszcze większej frustracji. Mogą tkwić w samej naturze zdrady – czymś złym, zakazanym, w ekspresji naszego jungowskiego cienia.

–    O co chodzi w tym zakazanym owocu?

–    O to, że gdy robisz coś zakazanego, coś czego nikt od Ciebie nie oczekuje – nawet Ty sama – to właśnie wtedy wiesz, że robisz to, co czujesz, to czego naprawdę potrzebujesz. Wiesz o tym dlatego, że nikt na świecie nie chce, żebyś to czuła i robiła. To musi być prawdziwa chęć, która nie jest poddana żadnemu naciskowi. Dlatego uświadamianie sobie swoich potrzeb, budowanie autonomii i zaufania do siebie to cel stawiany (pośrednio lub bezpośrednio) właściwie w każdej porządnej psychoterapii. Gdy posiadamy takie luksusowe wyposażenie, nie potrzebujemy zakazanych owoców, by smakować życie. Wyrazisty smak znajdujemy tam, gdzie świadomie odnajdujemy swoje pragnienia. Ich realizacja i wyrażanie zrodzone jest z pasji, namiętności. Czyli z tego, czego zwykle szukamy, gdy zdradzamy.

–    Przeczytam tę książkę. Jest tyle znaków zapytania, niuansów, tyle może się zdarzyć. W sumie to ja już nie wiem, co myśleć.

–    Ja też nie wiem. Tak sobie tylko gadam, ale miło jest poudawać, że ma się coś czarno na białym.

 

Antonina Dębogórska
źródło: Esther Perel „The State of affairs: Rethinking infidelity”

 

Komentarze