Crowdfunding, czyli finansowanie w sieci

Crowdfunding, czyli finansowanie w sieci
Crowdfunding, czyli finansowanie w sieci, staje się doskonałą alternatywą dla wytwórni. Wypatruje się w tym przyszłość dla muzyków, filmowców, pisarzy, jak i twórców gier. Za pomocą Internetu można sfinansować niemal każdy projekt, mając jedynie samą ideę i szczere chęci. A przy tym pominąć żmudny proces weryfikacji przez podmioty odpowiadające za to, czy twój projekt ma w ogóle sens powstać.

Historia crowdfundingu, czyli co to właściwie jest

Crowdfunding to rodzaj finansowania społecznościowego. W odróżnieniu jednak od zbiórek pieniężnych, przekazane środki są od razu gwarancją otrzymania w przyszłości gotowego produktu. Dany projekt przedstawiony na jednej z docelowych platform, czyli stron internetowych, zajmujących się finansowaniem, może zostać opłacony przez użytkowników poprzez niewielkie jednorazowe wpłaty, dokonane przez osoby zainteresowane projektem. Takimi stronami są przede wszystkim odnoszący ogromne sukcesy Kickstarter, Indiegogo oraz w Polsce PolakPotrafi. Za kolebkę tego rodzaju dofinansowania uznaje się Stany Zjednoczone. Za pierwszą tego typu operację, jeszcze bez wsparcia strony Internetowej zajmującej się pozyskiwaniem tego typu pieniędzy, uznaje się brytyjski zespół rockowy Marillion. Amerykańscy fani tegoż zespołu, 1997 roku, w wyniku przeprowadzonej w Internecie kampanii zebrali 60 tysięcy dolarów, na opłacenie trasy koncertowej. W późniejszym okresie Marillion wykorzystał tę metodę przy dofinansowaniu swoich kolejnych albumów muzycznych. Trzy lata później, w 2000 roku powstała firma ArtistShare, pierwsza internetowa platforma, umożliwiająca muzykom finansowanie twórczości poprzez internetową zbiórkę środków od swoich fanów. Następnie powstały kolejne tego typu platformy – Sellaband oraz Pledge Music. W 200 roku powstał wspomniany serwis Indiegogo, na którym możliwe stało się finansowanie różnego rodzaju projektów. Prawdziwym wybuchem okazał się jednak serwis Kickstarter, który wystartował w 2009 roku. Jest to obecnie największy i najbardziej znany portal crowdfundingowy na świecie.

Masz pomysł? Sprzedaj go innym

Obecnie crowdfunding stanowi alternatywę dla tradycyjnych środków pozyskiwania pieniędzy oraz przedstawiania swojego pomysłu decydentom. Na każdej ze wspomnianych platform, można założyć stronę projektu, przedstawić w opisie swój pomysł, zaprezentować filmik reklamowy, kilka grafik koncepcyjnych oraz określić ile pieniędzy potrzebnych będzie na sfinansowanie projektu. Określa się także wysokość pojedynczych wpłat. Najczęściej jest to kilka poziomów, np.: 5 dolarów, 20 dolarów, 100 dolarów i 1000 dolarów. Kwoty są dowolne, jednak na każdym poziomie otrzymuje się specjalne przywileje. Sami darczyńcy nie robią tego tylko i wyłącznie dla idei pomagania. Stają się jednocześnie kupującymi, gdyż każda, nawet najmniejsza wpłata oznacza jednoczesny zakup oferowanego produktu. Dla przykładu, jeśli wspomagamy muzyka w sfinansowaniu jego płyty, dzięki wpłacie mamy pewność, że takową płytę otrzymamy, gdy ta tylko powstanie. Dzięki temu wspieranie wiąże się jednocześnie z zakupem. Oczywiście im większa wpłata, tym lepsze bonusy nas czekają. Jakie są zalety takiej formy finansowania? Przede wszystkim pewność, że dana rzecz może powstać. Weźmy za przykład konsolę Ouya. Twórcy tego projektu chcieli stworzyć prostą i tanią konsolę, która działa w oparciu o system Android i pozwala na podłączenie do telewizora. Ouya zebrała w ciągu 8 godzin wymagany milion dolarów, zaś po całym okresie finansowania udało się twórcom dostać aż 8,5 mln dolarów, czyli ponad 8-krotnie więcej niż przewidywali. W ten sposób pomysł, który najprawdopodobniej nie miałby żadnych szans powstania i walki z największymi konkurentami w postaci Microsoftu, Nintendo, czy Sony, dojdzie do realizacji, a konsola trafi do odbiorców w 2013 roku. Potem zaś, jak przewidują twórcy do sklepów.

Obecnie crowdfunding, a przede wszystkim Kickstarter to mekka dla wszelkiego rodzaju artystów i twórców gier. Amanda Palmer, która wraz ze swoim zespołem The Grand Theft Orchestra uzbierała pożądane 100 tysięcy dolarów na wydanie płyty (ostatecznie ponad pół miliona), uważa, że Kickstarter jak i inne tego typu platformy to przyszłość muzyki. W pewien sposób jest to powiązane z systemem mecenastwa sztuki, znanego w przeszłości. Nawet w Polsce bogaci szlachcice obejmowali funkcję mecenasa sztuki i wspomagali finansowania danego artystę. Dzisiaj to my, użytkownicy Internetu stajemy się takimi mecenasami, przekazując pieniądze na dany projekt. Zauważyli to przede wszystkim twórcy gier. W przemyśle elektronicznej rozrywki jest coraz ciaśniej, studia upadają, nie mogąc znaleźć wydawcy dla swoich projektów. Powstaje coraz więcej kontynuacji znanych marek, a coraz mniej oryginalnych tytułów. Dzięki serwisom crowfundingowym możliwe staje się dofinansowanie swojego projektu, bez potrzeby szukania wydawcy. Coraz częściej czerpią z tego wielcy świata growego. Tim Schaffer legenda Lucas Arts i gier przygodowych, właśnie w ten sposób dofinansował swoje dwa projekty gier komputerowych. Dzięki czemu fani klasycznych przygodówek, będą mogli zagrać w ten powoli wymierający gatunek. Nad dofinansowanie w ten sposób zastanawia się coraz częściej Peter Molyneux, jedna z legend branży. Podobnie postąpili pracownicy, którzy odeszli z Bioware i Black Isle, pragnący stworzyć klasyczne gry rpg w starym stylu. W najbliższym czasie czeka nas kontynuacja Wasteland, protoplasty Fallouta oraz wydana została odświeżona wersja Wrót Baldura – w całości sfinansowana poprzez Kickastarter.

Uwaga na oszustów i pomóżmy innym

Oczywiście nie oznacza to, że crowdfunding jest w całości bezpieczny. Wszędzie znajdą się oszuści, żerujący na naszej dobrej woli i potrzebie pomocy innym. Na Kickstarterze niedawno pojawił się projekt gry rpg. Zaprezentowano opis fabuły, pierwsze grafiki koncepcyjne oraz filmik reklamujący. Po kilku dniach projekt został zablokowany, gdyż okazało się, że grafiki koncepcyjne zostały skradzione z innej strony, filmik jest fałszywy, a cały opis projektu zmyślony. Dobrze, że twórcy platformy szybko się zorientowali, gdyż odzyskanie pieniędzy byłoby niemal niemożliwe. Dopiero po zebraniu określonej kwoty, twórcom zostają wypłacone pieniądze. Platformy crowfundigowe stają się także doskonałą okazją do pomocy tym najbardziej potrzebującym. Niedawny materiał wyemitowany przez TVP dotyczył Mariana Wantoly, współtwórcy i animatora kultowych już animacji Reksio oraz Bolek i Lolek. Dziennikarze pokazali w jakich warunkach żyje człowiek, który przez tyle lat bawił kolejne pokolenia dzieci. Brak ciepłej wody, ogrzewania, spartańskie warunki. Szybko znaleźli się ludzie, chcący pomóc animatorowi. Na stronie Indiegogo powstała zbiórka pieniędzy. Celem było osiągnięcie 10 tysięcy dolarów, które umożliwiłyby poprawę warunków mieszkalnych pana Mariana i jego żony. W chwili obecnej jest to prawie 30 tysięcy, a wciąż pozostało 58 dni do zamknięcia projektu.

Kickstarter – przyszłość?

Patrząc na statystyki portalu Kickstar, zaczyna się wierzyć w sens przedsięwzięcia. W kwietniu serwis obchodził swoją drugą rocznicę działania. W tym samym czasie zostało przekroczonych 50 milionów dolarów we wpłatach udzielonych. Dofinansowano w ten sposób już 10 tysięcy projektów. W październiku było to już 100 milionów dolarów wpłat. Ponad milion użytkowników pomogło już poszczególnym projektom. Zaś jeżeli chodzi o finansowanie filmów, to aż 14 filmów finansowanych na samym kickstarterze, dostało się na festiwal filmowy Sundance. Niewątpliwie crowfunding stanowi przyszłość pozyskiwania pieniędzy, dzięki czemu możliwe stanie się ominięcie żmudnego procesu szukania inwestorów w projekt.

MATEUSZ DYKIER

Komentarze