Coeurs De Foxes „Nie boję się ciemności” – recenzja

Coeurs De Foxes i Marcel
Ciężko ocenić autobiografię 23­-letniej dziewczyny cierpiącej na RZS. O czym zwykle myślisz mając tyle lat?

O tym, co zrobisz po studiach, które właśnie kończysz. O tym, do jakiej pracy pójdziesz i na jakie egzotyczne wakacje chciałbyś pojechać. Ile alkoholu w siebie wlejesz i z którego klubu będą Cię wyciągać po pożegnalnych egzaminach. Twoje życie się zaczyna, mimo że myślisz, że najlepsza jego część właśnie się kończy. Wiem, bo sama jestem w tym wieku.

Na pewno nie myślisz o chorobie, samotności, bólu. Nie przygotowujesz się co jakiś czas do wizyt w szpitalu. Dla Kasi Frąckowiak, znanej w blogosferze jako Coeurs De Foxes to życie z reumatoidalnym zapaleniem stawów  to rzeczywistość, którą przykrywa miłością do pisania, kotów (w tym obsesją na punkcie kota Marcela) i przede wszystkim do mody.

Książkę „Nie boję się ciemności, którą napisała wraz ze swoją siostrą Olą, to przejmująca historia jej życia, obrazująca niezwykłą wrażliwość emocjonalną i dojrzałość autorki, walkę o siebie i swoją godność. Niewątpliwie przede wszystkim jest jednak lekcją cieszenia się z życia niezależnie od tego, co przynosi nam los.

Na portalach społecznościowych dziesiątki osób fotografują okładkę i piszą podziękowania dla autorki za napisanie tak inspirującej książki. Napisałam i ja. Jeśli dalej wybierasz lekturę na lato, niech będzie to opowieść pełna wzruszeń, niekoniecznie spod znaku wyznań zakupoholiczki.

Olivia Kłusek

Komentarze