Buty z grzybów i liści ananasów

Buty z grzybów i liści ananasów
fot: David Stewart
Laboratorium. Zespół badawczy pieczołowicie testuje nowe rozwiązania: naukowcy instalują kabelki oraz łączą ze sobą nieoczywiste składniki, próbując przewidzieć efekt końcowy. To jednak nie film science-fiction i nie toczą się tu prace nad sztuczną inteligencją, chociaż w wielu przypadkach technologie są równie zaawansowane. To narodziny materiałów 2.0.

Każdy z nich odpowiada jakiejś potrzebie lub rozwiązuje realny problem. Te ekologiczne i bio pozwalają na wyeliminowanie szkodliwych substancji z włókien i przyczyniają się do ratowania środowiska: lepiej się rozkładają, są naturalne lub zrobione z odpadów. Podczas ich produkcji nie cierpi żadne zwierzę. Zwiększają podaż, gdy zapotrzebowanie na tekstylia o podobnych właściwościach rośnie, a surowców brakuje. Z drugiej strony mamy inteligentne tkaniny, które działają jak roboty. Monitorują stan zdrowia, zwiększają wydajność człowieka i wspierają komunikację. Ich zadaniem jest najczęściej ułatwienie życia, chociaż nie brakuje też rozwiązań dla samego efektu wizualnego. Część wciąż tkwi w pracowniach, ale niektóre z nich są już wprowadzone do sprzedaży. Zdziwieni? Witamy w przyszłości.

Kurtka uszyta z posłodzonej herbaty

Zielona herbata, cukier, drożdże i bakterie wytwarzające celulozę. Dodajcie to wszystko do siebie, odstawcie na kilkanaście dni, a po wskazanym czasie otrzymacie… nowy rodzaj skóry. BioCouture, bo tak nazywa się projekt Suzanne Lee, to hodowane w wannie delikatne włókna celulozowe, które doskonale nadają się nie tylko do szycia ubrań, ale też formowania ich w całości. Projektantka gotową tkaninę poddaje lekkiej obróbce: głównie płukaniu, suszeniu i wyprawianiu – poza tym BioCouture właściwie od razu można nosić.

Tkanina jest półprzezroczysta i podatna na wilgoć, więc póki co wymaga dopracowania. W założeniu jednak ma być bardziej trwała i urozmaicona – np. farbowana curry albo jagodami. Lee szczerze wierzy, że samodzielne „hodowanie” kurtek w zaciszu własnego domu to już tylko kwestia czasu.

Buty z grzybów i liści ananasów

Liście są jednym z głównych odpadów powstających podczas zbioru ananasów. Wcale nie muszą one jednak trafiać na śmietnik. Dr Carmen Hijosa postanowiła przerabiać ich włókna i tworzyć z nich materiał – zainspirowała się Barong Tagalog, tradycyjnymi ślubnymi koszulami na Filipinach. Podczas jej własnych eksperymentów okazało się, że z liści można zrobić od razu całą tkaninę bez domieszek, która na dodatek jest elastyczna i w swojej formie przypomina skórę naturalną. Tak właśnie powstał Piñatex®.

To materiał prawdziwie ekologiczny, bo nie tylko powstaje z naturalnych odpadów, ale resztki z jego produkcji mogą posłużyć jako nawóz. Jest coraz popularniejszy i bez problemu da się kupić zrobione z niego torebki, buty czy tapicerki. Wśród marek, które stworzyły projekty na jego bazie, są już chociażby Puma i Apple.

Nad niecodzienną produkcją obuwia i dodatków pochyliła się też marka Muskin, która oferuje zamsz zrobiony z grzybów.

Buty z grzybów i liści ananasów
fot: David Stewart
Krewetkowe haute couture

Shrilk został opracowany przez naukowców z Uniwersytetu Harvarda. Wygląda dość futurystycznie – jest przezroczysty i przypomina oskórek owadów. Mimo to jest mocny jak aluminium (i dwa razy od niego lżejszy). Może być zarówno elastyczny, jak i sztywny, dzięki czemu ma znaleźć zastosowanie tak samo w modzie, jak i w medycynie.

Powstaje z odpadów przetwarzania krewetek, głównie ich pancerzy oraz białek jedwabiu.

Jedwab z kwaśnego mleka

Oto powód, dla którego polubicie kwaśne mleko: Qmilk. Materiał powstały na jego bazie jest bardzo delikatny i przypomina jedwab. Opowiada za niego niemiecki startup z Anke Domaske na czele. To projektantka i mikrobiolog, która szukała nieuczulającego materiału dla swojego chorego na raka ojczyma, aż w końcu postanowiła stworzyć własny.

Jego produkcja jest szybka i bezodpadowa oraz powoduje niskie zużycie wody i energii. Co więcej, Qmilk jest nie tylko zrobiony z odpadów jedzenia, ale też w pełni odnawialny.

Recykling nowy

Swój rozkwit przeżywa też użycie surowców wtórnych. Marka I Am Not A Virgin przetworzone torebki foliowe i butelki po piwie dodaje do bawełny i bambusa, by stworzyć swoje dżinsy. I wcale nie zamierza na tym poprzestać – jej założyciel, Peter Heron, ma w planach m.in. stworzenie serii T-shirtów wyprodukowanych po części ze zdjęć rentgenowskich.

Że recyklingować można prawie wszystko udowadnia też SegraSegra, gdzie do tworzenia kurtek i bluzek wykorzystuje się odpady rowerowe (głównie stare dętki). Uzyskany w ten sposób materiał imituje skórę.

Kameleon w kilku wersjach

Równolegle różni naukowcy pracują nad tkaninami, potrafiącymi zmieniać kolor niczym kameleon. Badacze z Uniwersytetu Michigan testują materiał z warstwą kryształków, które reagują na różnej długości fale światła. Zawiera ona w sobie tlenek cyny indu i przypomina w budowie ekrany dotykowe. Uniwersytet Concordia z kolei opracowuje taki materiał, który zmienia kolor pod wpływem ruchu ludzkiego ciała. Ma wszyte drobne przewody i jest w pewien sposób „zasilany” przez ruch osoby, która go nosi. Projekt nazwano „Karma Chameleon”.

Oba projekty wymagają jeszcze dopracowania i prawdopodobnie znajdą swoje zastosowanie głównie w odzieży wojskowej.

Sweter, który słucha

Research Lab of Electronics, działające przy Massachusetts Institute of Technology, od lat pracuje nad tkaniną akustyczną. Ma być stworzona z włókien, które wykrywają i same tworzą delikatne dźwięki. Mogłyby np. nagrywać rozmowę lub… kontrolować ciśnienie w mózgu.

Trochę inne podejście do tematu ma Judit Eszter Karpati, współzałożycielka kolektywu EJTECH i autorka projektu „Chromosonic”. Jej materiał wygląda jak ręcznie tkany dywan i jest wypakowany nowoczesną technologią (korzysta m.in. z platformy open source Arduino). Przewody niechromowe w tkaninie pobudzane są dźwiękami – w ten sposób się rozgrzewają, a specjalnie użyte barwniki, które przewodzą prąd, zmieniają wtedy swój kolor.

Myślący materiał

Nie można nie wspomnieć o wearables, gdzie włókna uzupełniają… przewody. Tutaj zamiast ładowania smartfona ładuje się bluzę, a golf zna samopoczucie swego właściciela.

Jednym z nich jest kurtka Levi’s Commuter Trucker, stworzona z użyciem technologii Jacquard by Google. Wykorzystuje tkany na krośnie materiał z przewodzącymi pręcikami, działający jak ekran dotykowy. Może nie wyświetla obrazu, ale ma zaprogramowane gesty – wystarczy pogłaskać rękaw albo użyć specjalnych przycisków przy mankietach, by włączyć nawigację w telefonie lub odebrać połączenie przychodzące. Takie okrycie wierzchnie powinno być prane tylko dziesięć razy i można je kupić na stronie Levi’s za 350 dolarów.

Swój własny materiał stworzył też duet Intel i Chromat: sukienkę, która ma inteligentną wentylację oraz reaguje na stres czy temperaturę ciała. Jeśli zwiększa się adrenalina, kreacja rozszerza się i rośnie. Wearable to też elegancka koszula ze stójką od 10ELEVEN9 – lekka, ale pełna czujników. Zabezpiecza kartę płatniczą, mierzy puls i przypomina o tym, żeby się nie garbić. Ma możliwość zamocowania kamery.

Zaprojektowany przez startup Hexoskin podkoszulek ma wbudowane sensory i tylko podczas jednej minuty odbiera aż 42 tysiące informacji dotyczących naszego ciała. Śledzi aktywności fizyczne, określa sposób, w jaki śpimy, bada serce, podpowiada program treningowy, monitoruje oddech i liczy kalorie. Z kolei sukienka Diffus sprawdza poziom zanieczyszczenia powietrza i gdy smog jest niebezpieczny, zaczynają migać.

Co dalej?

Kolejny krok to kreacje uszyte z materiałów, które same się naprawiają. Naukowcy pracują już np. nad tkaniną, jaka po uszkodzeniu topnieje w niskiej temperaturze i sama łata swoją dziurę. Tylko czy to wciąż będzie ubranie, czy może już nowe życie?

Aleksandra Zawadzka

Komentarze