Boris Bunnik aka Conforce. Muzyczna terapia na jesienną chandrę.

„Jeden z najlepszych albumów wydanych w tym roku. Lubię do niego wracać” – taki wpis umieściłem na tablicy swojego Facebooka, kiedy zastanawiałem się, jaki album zrecenzować na łamach magazynu Lounge. Holenderski przedstawiciel sceny techno Boris Bunnik aka Conforce wydał w czerwcu tego roku swój czwarty album „Presentism”, który wprowadza inny klimat niż wcześniejsze wydawnictwa. Producent oscyluje wokół gatunków ambient, idm, dub techno, ale zdecydowany prym wiodą brzmienia pozbawione wyraźnego bitu.

Muzyka do słuchania w domowym zaciszu, najlepiej z zamkniętymi oczami, puszczając wodze wyobraźni. Ascetyczna forma wyrazu, przestrzenne melodie, mikro dźwięki, narastający niepokój w poszczególnych kompozycjach wprowadzają słuchacza w trans. Ferwor wykraczający poza granice przestrzenno-czasowe. „Ocean Lab”, „Time Space Continuum” – nawet tymi tytułami artysta podpowiada nam, w której otchłani możemy się odnaleźć.

Stwierdzam, że to nie tyle muzyka do kontemplacji, a do medytacji. Jest to jeden z nielicznych albumów, który z każdym przesłuchaniem wywiera nowe doznania oraz przemyślenia u słuchacza. Myślę, że to może być alternatywa, by przeżyć tę porę roku bez jesiennej chandry, czego Wam i sobie życzę.

Filip Janicki aka Phil Jensky

www.

Komentarze