Bohaterowie drugiego planu

Działają w tle – nieożywieni bohaterowie drugiego planu, którzy chronią nas od złego i troszczą się o nasze bezpieczeństwo. Możemy nawet nie wiedzieć o ich istnieniu, ale kiedy nadejdzie odpowiedni moment na pewno poczujemy ich moc. O czym mowa? O elektronicznych asystentach kierowcy.

Zrzut ekranu 2016-02-15 o 09.49.04

Współczesne samochody i ich wciąż rozwijające się elektroniczne systemy oraz innowacyjne gadżety najdobitniej definiują kierunek rozwoju motoryzacji. Zmiany stylizacyjne czy zużycie paliwa mniejsze o 0,2 l/100 km bledną w obliczu nowinek technologicznych aplikowanych w kolejnych generacjach wielu aut wielu marek.
Chodzi tu przede wszystkim o rozmaitych asystentów, którzy wspierają kierowcę w codziennych zmaganiach na drodze. Takie systemy debiutują zazwyczaj w samochodach klasy premium, jednak po 2–3 latach w naturalny sposób przenikają także do marek popularnych. Jeszcze do niedawna adaptacyjny tempomat czy system ostrzegający o obiektach znajdujących się w martwym polu lusterek wydawały się szczytowym osiągnięciem technologii. Dzisiaj są już powszechnie stosowane nawet w tańszych modelach samochodów. Większość z Was z pewnością spotkała się również z asystentem wspomagającym utrzymanie pasa ruchu czy rozpoznającym znaki drogowe. Nic dziwnego, to już niemal standard.

Zrzut ekranu 2016-02-15 o 09.49.35
W tej sytuacji postaram się Was zaskoczyć czterema systemami, o których prawdopodobnie jeszcze nie słyszeliście.
Zacznijmy od Audi – w końcu hasło przewodnie marki przewaga dzięki technice zobowiązuje. W nowym Q7, a chwilę potem w A4, pojawił się asystent skrętu. W jaki sposób on działa? Wyobraźcie sobie, że na trasie musicie wykonać manewr skrętu w lewo. Zatrzymujecie się, czekacie aż ruch z naprzeciwka pozwoli na przejazd i… w końcu ruszacie. W tym momencie w tle aktywuje się elektroniczny anioł stróż. Za pomocą czujników monitoruje ruch nadjeżdżających z naprzeciwka samochodów. Jeżeli uzna, że może dojść do kolizji, hamuje za Was i zapobiega wjechaniu pod rozpędzone auto. Lepiej go posłuchać, bo algorytmy, w przeciwieństwie do człowieka, się nie mylą. No, chyba że czujniki będą zabrudzone…
Teraz przenieśmy się do Volvo, np. do nowego XC90. Tutaj, podobnie jak w wielu innych samochodach marek premium, możemy skorzystać z pomocy asystenta ułatwiającego wyjazd tyłem, kiedy samochody zaparkowane są prostopadle. Kojarzycie może ten moment niepewności, gdy powoli wysuwacie się tyłem z miejsca parkingowego i w zasadzie nie wiecie, czy ktoś zaraz w Was nie uderzy? Przeważnie jesteście wtedy zdani na czujność (łaskę) drugiego kierowcy. Tutaj do głosu dochodzi nasz asystent. Jeżeli przy cofaniu czujniki wykryją nadjeżdżający z boku pojazd, włączy się sygnał ostrzegawczy. Co ważne, nawet jeśli go zignorujecie, samochód po prostu zahamuje za Was. Sprawdzałem, to działa!

Zrzut ekranu 2016-02-15 o 09.49.18
Wracamy do Audi i kolejnego asystenta, który uaktywnia się zaraz po zaparkowaniu samochodu (przy krawędzi jezdni). Wyobraźcie sobie sytuację: zaparkowaliście, zamierzacie wysiąść z auta, więc kładziecie dłoń na klamce, z tyłu jednak zbliżają się inne pojazdy (nawet rowerzyści). Co wtedy? W tym momencie system ostrzega wszystkich pasażerów przed otwarciem drzwi, zmieniając kolor podświetlenia ledowych listew zamontowanych w drzwiach na czerwony. Jeżeli mimo to pociągniemy za klamkę listwa zacznie ostrzegawczo migać. Efekt? Rowerzysta i drzwi Waszego Audi ocalone.
Na koniec Mercedes, który swoje większe modele wyposaża w asystenta wiatru bocznego. Pewnie spotkaliście się z sytuacją, kiedy przy mijaniu ciężarówki czy przy silniejszym podmuchu wiatru samochód zaczyna żyć własnym życiem. W przypadku SUV-ów to zjawisko jest odczuwalne bardzo wyraźnie. Od czego jednak mamy elektronikę! Gdy czujniki rozpoznają podmuch bocznego wiatru, system przyhamowuje koła samochodu po stronie nawietrznej. Według zapewnień Mercedesa wyraźnie zmniejsza to efekt spychania auta z toru jazdy. Asystent działa w tle, ale o jego aktywności kierowcę informuje kontrolka widoczna na tablicy wskaźników. Już sam komunikat sprawia, że poczujecie się bezpieczniej.
Podobne przykłady można mnożyć, ale nie w tym rzecz. Wszyscy wymienieni asystenci to w większości kolejne ewolucje doskonale znanych wersji podstawowych. Skoro można je wprowadzić niewielkim nakładam pracy, to czemu nie? Kierowcy to lubią. Konsekwentna ekspansja tych systemów zmierza jednak do uczynienia samochodu odpornym na nasze błędy, czyli po prostu do autonomii maszyny.
Czy to dobra droga? Przekonamy się o tym już za kilka lat.

Tekst: Michał Sztorc (blog PremiumMoto.pl)
Zdjęcia: producenci

Komentarze

Działają w tle – nieożywieni bohaterowie drugiego planu, którzy chronią nas od złego i troszczą się o nasze bezpieczeństwo. Możemy nawet nie wiedzieć o ich istnieniu, ale kiedy nadejdzie odpowiedni moment na pewno...
" />