Audrey Hepburn i Givenchy – duet idealny?

Audrey Hepburn i Givenchy - duet idealny?
„Każdy dżentelmen, zgodnie ze źródłem tego słowa, musi być przede wszystkim, gentle”
Hubert de Givenchy
MAG ELEGANCJI

Rok 1952. Hubert de Givenchy prezentuje swoją pierwszą „oszałamiająco elegancką” kolekcję, którą zachwyca Paryż. Uczeń Fath’a, Lelonga i Schiaparelli za cel stawia sobie, by dać kobietom ery powojennej możliwość samodzielnego kreowania wizerunku. Robi to projektując „separates” – kontrastujące elementów garderoby, które można łączyć ze sobą w dowolny sposób. Kontrast to cecha, która stanie się charakterystyczna dla jego projektów. Przejawiająca się geometrycznej linii, zestawiona ze szlachetnością tkaniny i jej własnym charakterem.

Tworząc fuzję zachodniej nowoczesności z paryskim dziedzictwem haute couture stał się jednym z największych francuskich projektantów. Zachwycił Grace Kelly, Ingrid Bergman i Jacqueline Kennedy. Jednak jego najsławniejszą klientką, muzą i przyjaciółką została aktorka, która stworzyła z nim symbiozę doskonałą. Każdy z jej filmowych wizerunków przeszedł do legendy kina XX wieku.

Audrey Hepburn

Latem 1953 roku w atelier Givenchy pojawia się miss Hepburn, która na polecenie Bill’ego Wilder’a ma wybrać „prawdziwie paryskie” stroje do reżyserowanego przez niego filmu „Sabrina”. Jak głosi legenda, Givenchy spodziewał się dużo bardziej znanej wtedy aktorki o nazwisku Hepburn – Katharine. Gdy w jego drzwiach pojawiła się Audrey, nie krył swojego zaskoczenia. W związku z przygotowaniami jesiennej kolekcji odmówił przygotowania specjalnych projektów dla niej. Jednak Audrey zaproponowała, że przymierzy gotowe projekty. W magiczny sposób każdy z nich pasował idealnie do wysokiej i szczupłej Hepburn.

Zachwycony jej widokiem w czarnej koktajlowej sukience tego samego wieczoru wyznał „zrobię dla ciebie wszystko”. Tak narodził się duet idealny. Przez następnych 40 lat będzie dla siebie źródłem wzajemnej inspiracji zawodowej i prywatnej.

„Jest kimś dużo więcej niż krawcem. On jest kreatorem osobowości”. Słowa Hepburn idealnie podsumowały siłę oddziaływania kostiumu jakim była czarna sukienka, która uczyniła z niej gwiazdę.

L’Interdit wczoraj i dziś

Gdy Hepburn dowiedziała się, że stworzony dla niej kwiatowo-aldehydowy zapach ma zostać wprowadzony na rynek, powiedziała „c’est interdit” – to zabronione. Kompozycja bergamoty, irysa, fiołka, benzoesu i wetiwery. Połączyła ona ze sobą świat filmu i perfum, dzięki wykorzystaniu zdjęcia Audrey Hepburn w kampanii reklamowej. W ten sposób każda kobieta na świecie mogła poczuć się jak Sabrina, Holly, Audrey.

Dzisiaj Givenchy reinterpretuje L’Interdit. Zachowując swoje arystokratyczne dziedzictwo wprowadza nas w świat w którym to co zabronione nie istnieje. Balansując na granicy światła i mroku, bieli i czerni. Tworzy „kwiat podziemi” wprowadzając nas do rzeczywistości, w której granicę  nie istnieją. Uzależniający jaśmin, tuberoza i kwiat pomarańczy stanowi kontrast dla mrocznego połączenia wetiwery z paczulą, by podkreślić ich pierwotny charakter i wywołać dreszcz tego co zabronione.

 

Mikołaj Typa

L’Interdit Givenchy
EDP 50ml/419zł

Komentarze