Anna Halarewicz. Obrazy przepełnione poezją

Anna Halarewicz. Obrazy przepełnione poezją
Jej obrazy stanowią pomost między modą a sztuką. Anna Halarewicz udowadnia, że nie można łatwo klasyfikować świata fashion, który pozostaje w kreatywnej symbiozie ze wszystkim, co nosi przedrostek art. Ponieważ myślimy w ten sam sposób, poprosiliśmy artystkę, by ozdobiła naszą okładkę.

Sztuka Anny Halarewicz, absolwentki ASP we Wrocławiu i dawnej studentki Szkoły Artystycznego Projektowania Ubioru , wymyka się jednoznaczności. Mamy tu głębokie poszukiwanie oraz inteligentną zabawę formą, choć artystka nie ucieka też od pewnej dekoracyjności, pamiętając że obrazy spełniają również funkcję użytkową. Jej prace nie dają się jednak zdominować przestrzeni, w której się znajdują, lecz wnoszą do niej nową, intrygującą energię.

Anna Halarewicz. Obrazy przepełnione poezją

Nie dziwi więc, że po sztukę Anny Halarewicz sięgają nie tylko kolekcjonerzy czy entuzjaści haute couture. Ilustracje spotkamy w najbardziej popularnych magazynach, w książkach (piękna współpraca z Fundacją Mimo Wszystko), na wystawach sztuki współczesnej, a także na ubraniach polskich projektantów – niedawno artystka współpracowała z Bizuu, a wcześniej m.in. z La Manią, Lous czy Mohito.

Wszystkie te działania łączy wspólny mianownik – głębokie wyczucie stylu rozumianego jako ucieczka od jednoznaczności. Jeśli w jej obrazach pojawia się pełna urody kobieca twarz, często zostaje przekreślona mocnym, czerwonym pociągnięciem farby. Tak jakby malarka chciała przypomnieć, że nie należy przywiązywać się do narzucanych przez popkulturę ikon. Artysta musi zaglądać głębiej, wzbudzać zachwyt, ale i niepokój, poruszając pełną skalę emocji.

Anna Halarewicz. Obrazy przepełnione poezją

Ten koncept ujawnia seria obrazów nawiązująca do słynnej kolekcji Alexandra McQueena z 2009 roku, w której uwagę zwracały wielkie, powiększone szminką usta modelek. Obrazy Anny Halarewicz podejmują grę, nie tylko z poczuciem estetyki, ale także ideą wielkiego projektanta. Budzą zachwyt, a zarazem i pewien rodzaj grozy, niczym z horroru science fiction. Na jednej z ilustracji modelka, odmalowana przy użyciu zaledwie czterech barw, przypomina bardziej pozbawionego źrenic kosmitę niż pięknooką postać.

Patrząc na tę pracę nie sposób uciec od rozmyślań nad mroczną duszą tragicznie zmarłego kreatora. Uświadamiamy sobie, że sztuka ma to do siebie, że wdziera się głęboko w sferę intymnej wrażliwości. Czasem, jak w przypadku McQueena, zbyt głęboko. Ten ból i zachwyt tworzą jednak magnetyczną symbiozę, bez której życie artysty straciłoby blask.

Anna Halarewicz. Obrazy przepełnione poezją

Obrazy Anny Halarewicz przenika duch poezji – odkrywają przed nami pełną gamę emocji, zawartą w głęboko przemyślanej, wysublimowanej formie.

Rafał Stanowski

Komentarze