Anna Brodzińska

Od 1989 roku ubiera kobiety i mężczyzn. Pracownia o jednej z najdłuższych historii we współczesnej Polsce. Jej założycielką jest Anna Brodzińska. Projektantka, jako jedna z pierwszych na rynku, postanowiła stworzyć atelier dla osób poszukujących eleganckich, niepowtarzalnych ubrań na każdą okazję. Tym samym projektantka stała się prekursorem nowego trendu, jakim jest stylizacja i projektowanie strojów podczas pierwszej wizyty. Anna Brodzińska z modą związana jest od najwcześniejszych lat swojego dzieciństwa.
Tradycje igły i nitki są w Pani rodzinie od kilku pokoleń. Od początku wiedziała Pani, że to właśnie moda jest dziedziną, w której chce się Pani rozwijać?

Mój dziadek, był krawcem specjalizującym się w szyciu mundurów wojskowych i sutann. To w jego pracowni, mieszczącej się pod zaborem austriackim, wiedeńscy oficerowie zamawiali mundury. Już jako mała dziewczynka lubiłam zajęcia plastyczne. Całe dnie spędzałam na rysowaniu. Z czasem, gdy zaczęłam dorastać, moja fascynacja skierowała się w stronę scenografii. Jednak poważnym konkurentem stała się medycyna. Plany te jednak musiały skapitulować przed modą. Zdałam ostatecznie specjalny egzamin w Ministerstwie Kultury i Sztuki, jaki był wymagany w latach 80., i tak zostałam dyplomowanym projektantem. Dzisiaj, nie tylko ja zajmuję się projektowaniem, ale także moje dwie córki – Magdalena i Karolina. Również wnuczka Maria interesuje się modą i przygotowuje pierwsze projekty.

Zrzut ekranu 2016-03-11 o 09.00.28

Pani atelier działa nieprzerwanie od 25 lat. Zaczynała Pani w 1989 roku, w czasie przemian ustrojowych. Chyba nie było łatwo, w szczególności wystartować z własną marką modową?

Polskiej mody jako takiej nie było, ale było zapotrzebowanie na elegancką sukienkę, czy dobrze skrojoną marynarkę. To był czas kobiet. One wzięły życie zawodowe w swoje ręce i  zaczęły się zawodowo realizować. Ja rozwijałam się fakultatywnie w obrębie mody, jeździłam  na targi do Paryża, dużo czytałam o historii mody. Podstawy plastyczne, konstruktorskie, czy krawieckie miałam opanowane. Wiele też zawdzięczam moim córkom. Obie studiowały projektowanie mody i konstrukcję odzieżową. Magdalena studiowała w Paryżu ESMOD France – International Fashion Institutes & Universites Group, a Karolina w Miami International University of Art & Design. Z ich relacji i opowiadań dowiedziałam się jeszcze więcej. Tworzyłam też swoje własne metody konstrukcyjne.
Powoli zaczynały klarować się nowe możliwości, które pozwalały robić człowiekowi to, co tak naprawdę chciał, a nie to co musiał. Na początku lat 90. brakowało jeszcze prawie wszystkiego. Nauczyłam się robić stroje z niekonwencjonalnych tkanin. Pamiętam, jak uszyłam kiedyś sukienki z flanelowych ścierek, które mąż przynosił z pracy. To dopiero robiło wrażenie! Po zdaniu specjalnych egzaminów w Ministerstwie Kultury i Sztuki, które nadawały mi tytuł projektanta, mogłam podeprzeć moje umiejętności dokumentem. To było jednak potrzebne w poprzedniej rzeczywistości – bo po 89. roku okazało się, że każdy może zakasać rękawy i otworzyć swój biznes. Zaczęło się od pierwszego projektu, wynajętego lokum przy ul. Poleczki i pierwszych zamówień. Atelier zdobywało coraz większą popularność, odwiedzało nas coraz więcej klientów, mogliśmy sobie pozwolić na kolejne, większe pracownie i lepsze adresy: ul. Kopernika, ul. Tamka, ul. Łucka, ul. Marszałkowska i obecnie jesteśmy na Trakcie Królewskim Aleii Ujazdowskich. Pracownia mieści się w Pałacu Karnickich. Pracownia dzieli się na: dział damski, dział męski i dział mody ślubnej. Dodatkowo, specjalizujemy się w projektowaniu i szyciu sukni haute-couture. Są to suknie na szczególne okazje, zazwyczaj wybierane przez nasze Gwiazdy. W lutym tego roku, w kreacji od Brodzińska Atelier, pokazała się Doda na rozdaniu Telekamer.

Zrzut ekranu 2016-03-11 o 09.00.11

Obecnie projektantem może nazywać się każdy. Jakie umiejętności powinien posiadać prawdziwy projektant?

Dobrym muzykiem może być tylko osoba o dobrym słuchu. Podobnie dobrym projektantem może zostać tylko ktoś, kto ma duże wyczucie stylu i wiedzę oraz gruntowne wykształcenie. Żyjemy w czasach bardzo wymagających Klientów. Braków w edukacji nie da się ukryć tylko pod maską talentu.
W naszym zawodzie, spotyka się najróżniejszych odbiorców. Każdorazowo trzeba umieć zrozumieć ich potrzeby i umiejętnie im doradzić. Kobiety w dużej części mają świadomość siebie i swoich potrzeb. Ale zdarzają się wyjątki. Miałam na przykład Klientkę, która zamawiała tylko to, co ja nosiłam. Później okazało się, że urządziła również mieszkanie, wzorując się na moim domu. Wtedy zrozumiałam, że była abnegatem plastycznym. Poradziła sobie naśladując mój styl. Podobnie ludzi postępują dzisiaj. Obecnie wielu klientów to tzw. ,,klienci metkowi”. Kupują markę, która się wypromowała. Marki modowe mają coraz bogatszą ofertę, a na polskim rynku jest ich coraz więcej, przez co ludzie czasami zamiast się ubrać, przebierają się w te marki. A w modzie oprócz ubrania, ważny jest też styl! Trzeba pamiętać o tym, że odzieżownictwo to trzeci największy rynek na świcie. To nie jest zabawa w modę. Do tematu trzeba podejść bardzo serio. Za tym stoją duże pieniądze i miliony odbiorców! Wystawy, które oglądamy czy kolory, które się wokół nas pojawiają, nie są nigdy przypadkiem – to przemyślana strategia i przemyślane działanie. Trend, za którym stoi sztab specjalistów.

Pojawił się także nowy zawód- stylista. Karolina Korwin- Piotrowska powiedziała w jednym z wywiadów na portalu fashionpost na temat zawodu stylisty, że to ,,jeszcze nie terrorysta, ale już ktoś kto za chwilę zacznie rządzić…”.
Dawniej artysta mógł wystąpić w swoim ubraniu i sam odpowiadał za swój telewizyjny image. Z czasem powstały programy, w których ubiór musiał być stricte podporządkowany scenografii. Obecnie media narzucają pewien schemat stylizacji, bo musi być on spójny z tematem przewodnim programu. Prawdziwym stylistą jest tak naprawdę projektant, który ma pojęcie o trendach, konstrukcji i tkaninach. W Polsce podziwiam prace tylko niektórych stylistów, którzy znają się na rzeczy. Za nimi stoi już wiedza i doświadczenie.

Co jest ważne w projektowaniu indywidualnym?

Człowiek. Na początku jest rozmowa. Klient mówi mi o swoich oczekiwaniach – wtedy należy uzbroić się w cierpliwość, bo każdy ma swoje mankamenty i z reguły chce je zasłonić. Satysfakcja Klienta jest dla mnie bardzo ważna, dlatego staram się wysłuchać i proponuję możliwie najlepsze rozwiązania. Bardzo ważne jest także zaufanie i wzajemne porozumienie, to naturalnie daje mi wolną przestrzeń twórczą. Nie można też starać się za wszelka cenę dogodzić Klientowi. Jeśli przyszedł do mnie ze swoim niezbyt dobrym pomysłem, wówczas ja staram się przedstawić swój projekt i oswoić go z moją koncepcją. W projektowaniu indywidualnym, oprócz umiejętności projektowo- konstrukcyjnych, połączonych z wiedzą o materiałoznawstwie, ważna jest także psychologia człowieka. Lubię niełatwych Klientów, zarówno takich, którzy maja trudniejszą sylwetkę, jak i takich którzy mają problem z samoakceptacją. W pracy po prostu lubię wyzwania, a to co mnie napędza do działania, to satysfakcja Klienta, która przekłada się na kolejne projekty.

Zrzut ekranu 2016-03-11 o 09.00.56

Odeszła Pani od sezonowego projektowania, a wyspecjalizowała się Pani w indywidualnych projektach, czy w Polsce pokazy nie mają sensu?

Pokazy są cudownym przedsięwzięciem, ale ku uciesze oka. Ich celem jest splendor modowy. Prawda jest taka, że koszt kolekcji jest olbrzymi. Moje pokazy samofinansowały się od zawsze. Nigdy też nie oszczędzałam na tkaninach. Z czasem zdałam sobie sprawę, że pokaz wiąże się z porażką finansową w tle z sukcesem zawodowym. Bez dużego sponsoringu pokaz jest niemożliwy. Pokazy mody dzielą się na sezonowe – wiosna-lato i jesień-zima. Dotyczy to firm z linią pret-a-porter. Oraz autorskie – to światowe pokazy haute-couture. Te drugie pokazują możliwości projektowe artysty, a te pierwsze są pokazami handlowymi. Moja pracownia skupiona jest obecnie na projektowaniu indywidualnym, dopasowanym do odwiedzających nas Klientów. Jednocześnie drugim torem idą przygotowania do zaprezentowania pełnej kolekcji. Nastąpi to niebawem.

Co mogłoby być alternatywą do pokazów mody?

Organizujemy warsztaty mody, spotykamy się z niewielką grupą klientek, gdzie w gronie kobiet rozmawiamy o modzie, stylizacjach, trendach. Wszystkie kobiety lubią tego słuchać, nawet jeśli mniej lub bardziej interesują się modą. Prezentujemy mini kolekcje, gotowe sety kolorystyczne i wspólnie omawiamy i tłumaczymy trendy i stylizacje danego sezonu.
Nasze ubrania są adresowane do konkretnych osób, o konkretnych oczekiwaniach, dlatego nie można nas znaleźć w sklepach internetowych.

Celebrytyzm nie jest w stylu Anny Brodzińskiej? Nie pokazuje się Pani
na ściankach, nie chodzi Pani na imprezy branżowe. Tak jest lepiej?

Nie wiem czy tak jest lepiej. Mam wiele pasji i każdej z nich chce poświęcić trochę czasu. Okazjonalnie pojawiam się na ważniejszych imprezach. Jednak, po pracy, o wiele częściej można mnie spotkać na rajdach off roudowych czy na safari.

Jakich tkanin Pani używa w swoich projektach i czym się Pani kieruje przy ich wyborze?

Każdy projektant ma swój określony styl. Dobór tkanin jest zawsze bardzo indywidualny. Ogromnym szacunkiem darzę tkaniny naturalne. W naszym magazynie królują między innymi: muśliny od Roberto Cavalliego, jedwabie, organtyny oraz satyny i żakardy od IceBerga, drukowane satyny od Christiana Diora oraz koronki z Callais i od Dolce&Gabbana. Zamawiamy tkaniny ze światowych domów mody, ponieważ daje nam to gwarancję jakości i pozwala trzymać rękę na pulsie najaktualniejszy trendów.

Z czym kojarzy się Pani Moda Polska?

Patrząc na modę z perspektywy czasu, mogę powiedzieć, że Moda Polska to Jerzy Antkowiak. Był jednym z moich pierwszych mentorów i krytyków. Z wielkim szacunkiem odniósł się do mojej pierwszej kolekcji, co było wielkim zaszczytem i dużym wyróżnieniem. Przyszedł razem  z żoną i w dowcipny sposób skomplementował moją kolekcję słowami: ,,Jeżeli Ania tak uważa, to znaczy, że to będzie modne!”

Współcześnie Moda Polska to także rosnąca świadomość i wyczucie stylu Polek. Kobiety wiedzą, jak należy się dobrze i modnie ubierać, i coraz bardziej to lubią. Razem z rozwojem tej świadomości rośnie szacunek do pracy projektantów, czy stylistów. Obecnie, wybierając się do dobrego projektanta w celu przygotowania kreacji możemy liczyć na kompleksową, profesjonalną usługę zrobioną idealnie pod nasze potrzeby.

Warto działać w modzie? Jakie dałaby Pani rady dla młodych
projektantów?

Jeśli się wie, co się kocha w życiu to warto. A jeżeli ktoś chce traktować modę tylko jako biznes i miejsce do medialnego zaistnienia, to nie warto.

Rozmawiała Magdalena Sokulska

zdj: arch. projektantki

Komentarze

Od 1989 roku ubiera kobiety i mężczyzn. Pracownia o jednej z najdłuższych historii we współczesnej Polsce. Jej założycielką jest Anna Brodzińska. Projektantka, jako jedna z pierwszych na rynku, postanowiła stworzyć atelier...
" />