Test: Skoda Octavia RS

Test: Skoda Octavia RS
Na test Octavii RS z przyczyn niezależnych od nas musieliście czekać naprawdę sporo. W czasie gdy na rynek wpada wzmocniona 230-konna wersja, my skupimy się na słabszej, ale benzynowej wersji RS ze stadem jedynie 220 kucy.

Oczywiście „jedynie” napisane jest w humorystycznym akcencie, ponieważ to niemała liczba, jak na nadal spokojnego, obszernego i trochę rodzinnego liftbacka. Wersja RS jest o 40 koni mocniejsza niż standardowa odmiana o mocy 180 KM i różni się wieloma względami, które nie dotykają jedynie akcentów wizualnych.
Od nich jednak zacznę, ponieważ Octavia RS to naprawdę ładny samochód, a w kolorach czerni przyciąga wzrok przechodniów. To powoduje szeroki uśmiech na twarzy kierowcy, bo przecież to nadal tylko Octavia, a nie supersamochody gwiazd. Do rzeczy – RS wyróżnia pakiet „challenge”, który w wielu miejscach wprowadza ciemne plastiki (np. grill lub lusterka). Obejmuje on również 18-calowe felgi o niecodziennym kształcie, które są naprawdę atrakcyjne. Ponadto sportowe akcenty Skoda zaznaczyła poprzez tylny, widoczny spoiler oraz lekko przemodelowane zderzaki. Smaczkiem są jednak czerwone zaciski hamulców wzorem Porshe! Rozumiem, że nadal opisuję Octavię, ale tak naprawdę jej trzecia generacja w tej specyfikacji cieszy oko zarówno właściciela, jak i przechodniów.

Zrzut ekranu 2016-02-29 o 12.19.53

To w połączeniu z obniżonym nadwoziem (13 milimetrów mniej) sprawia, że Octavia nie ma się czego wstydzić. Zwłaszcza, że to nadal spore auto (4685 mm długości) ze sporym rozstawem osi (2686 mm) i bagażnikiem, w którym schowacie pakunki całej rodziny (590 litrów). To dalej ogrom przestrzeni, w której można podróżować w 5 pasażerów na skórzanej tapicerce w komfortowych warunkach.

Zrzut ekranu 2016-02-29 o 12.20.04

We wnętrzu jednak też widać specjalność wersji RS. Fotele (prawie kubełkowe dobrze trzymające ciało) ze zintegrowanymi zagłówkami z czerwoną nicią przeszywającą kierownicę, siedzenia a nawet drążek hamulca ręcznego. To wraz z emblematami RS rozpala nudny design środka Octavii nie godzą ani trochę w ergonomię jego użytkowania.
Nadal znajdziemy tu świetny system Columbus z nawigacją, łącznością z telefonem i obsługą dobrego systemu audio Cantona (USB, CD, Bluetooth). Ponadto automatyczną klimatyzację, podgrzewane siedzenia przednie, aktywny tempomat i inne systemy bezpieczeństwa znane ze standardowych odmian auta.

Zrzut ekranu 2016-02-29 o 12.20.16

Ostatnim wyróżnikiem Octavii RS jest tajemniczy przycisk RS MODE, którym możemy zmienić tryb jazdy auta. Co ciekawe powoduje on przełączenie trybu w sportowy, normalny, ekonomiczny lub indywidualny. RS Mode powoduje zmiany w działaniu układu kierowniczego, reakcji na gaz oraz aktywuje tryb sportowy automatycznej, dwusprzęgłowej skrzyni DSG. Zmienia się jeszcze jedna rzecz, która na pierwszy rzut ucha jest fajna, ale po pewnym czasie irytuje. Otóż Skoda postanowiła pobawić się w audio Octavii RS, przez co w środku dodanie gazu powoduje mruczenie mnóstwa KM i silnika raczej jak w V8 niż R4. Wspomniany tryb RS taki wydźwięk tylko potęguje i niestety nie da się go wyłączyć. Według mnie zabieg niepotrzebny, ale nieodosobniony, bo zasłyszycie go nawet w Leonie Cupra…

Zrzut ekranu 2016-02-29 o 12.20.26

Jeśli już wspomniałem o silniku to przedstawię, iż jest to czterocylindrowa jednostka benzynowa, turbodoładowana z 220 KM oraz maksymalnym momentem obrotowym równym 350 NM dostępnych już od 1500 RPM!!! Dlatego też nie rozumiem zabawy z audio, bo auto naprawdę jest szybkie. Maksymalna prędkość tego egzemplarza to aż 245 km/h a do pierwszej setki Octavia RS dobija poniżej 7 sekund. Biorąc pod uwagę, że większość mocniejszych aut i tak ograniczone jest do 250 km/h tym bardziej Skodzie należą się brawa za tak dobre wykorzystanie silnika z Golfa GTI. Dygresją dodam, że auto waży niecałe 1,4 tony.

Zrzut ekranu 2016-02-29 o 12.20.36

Łącząc to z szybkim automatem DSG, utwardzonym zawieszeniem oraz progresywnym układem kierowniczym można uzyskać oczekiwany efekt frajdy z przejażdżek taką Octavią. Jazda nią sprawa wiele przyjemności, a dzięki elektronicznej szprzez XDS nie jest strasznie wymagająca. Oczywiście przedni napęd powoduje częsty uślizg kół, ale nie przeszkadza to w efektywnym ruszeniem spod świateł. Takie skonfigurowanie auta przez Skodę zabrało Octavii jednak sporo uniwersalności. Teoretycznie może to być auto na co dzień, ale w polskich warunkach będzie niekomfortowe. Dlatego też tatusiowe z agresywnym zacięciem rajdowca po pewnym czasie użytkowania. mogą być takim prosportowym nastawieniem auta trochę zmęczeni.

Z drugiej jednak strony to dobrze, ponieważ Skoda ma naprawdę sporo alternatyw dla tak innej (nie ekstremalnej) wersji. Dobre osiągi oraz mocniejsze wyśrubowanie dwulitrowego silnika przekłada się na większe spalanie samochodu. Średnio waha się między 11-13 litrami na 100 km. Oszczędna jazda może nawet obfitować w wynik 8 litrów, ale bez problemów można taką ilość nawet podwoić. W połączeniu z 50-litrowym bakiem skutkować to będzie zasięgiem na poziomie 400 kilometrów. Kupując jednak takie auto z takimi problemami trzeba się po prostu liczyć.

By stać się właścicielem Skody Octavii RS w salonie tego czeskiego producenta trzeba zostawić minimalnie 108 tysięcy złotych. Uzupełniona konfiguracja m.in. o kilka cywilizacyjnych gadżetów jak parktronic lub bezkluczykowy system dostępu podnosi kwotę do 146 tysięcy złotych. Czy to dużo? Odpowiadając ekonomicznym cytatem – to zależy. Skoda oferuje dla lubiących oszczędność, jeszcze wersję RS ze słabszym dieslem pod maską, a dla potrzebujących więcej przestrzeni są jeszcze opcje z kufrem. Oczywiście TDI i Kombi są droższe, ale dają kolejne możliwości niezdecydowanemu klientowi.
To wszystko sprawia, że Twoja Octavia może być naprawdę wyjątkowa i co ważne znacznie wyróżniać się ode setek innych podróżujących po polskich drogach. Nie oznacza jednak, że RS jest idealna – jest inna, a to czy lepsza zależy już od naszego prywatnego doświadczenia. Dla mnie tak, ponieważ małym kosztem komfortu podkreśla radość z jazdy. Tylko niech zlikwidują ten denny emulator dźwięku pracy silnika i wydechu… !

Teskt: Konrad Stopa
Fot: Jakub Głąb
Fot: Krzysztof Kunzek

www.motopodprad.pl

Komentarze