Oscarowa gorączka złota

Oscarowa gorączka złota
Mad Max
Rozdanie Oscarów już 28 lutego w Los Angeles. Kto wygra wyścig po złote statuetki? Faworytem jest „Zjawa” Alejandro Gonzaleza Inarritu z niedocenianym przez Akademię Leonardo DiCaprio. Czy rola surowego trapera zmieni tę sytuację i gwiazdor otrzyma pierwszego Oscara w karierze?
Leoś dotąd płynął

Leonardo DiCaprio jest uznawany od dwóch dekad za jeden z symboli Hollywood. Choć w swojej karierze zagrał wiele świetnych ról (niekoniecznie mowa tu o „Titanicu”), za które był pięciokrotnie nominowany do Oscara, nigdy nie otrzymał tej nagrody. Rola trapera ze „Zjawy” może okazać się przełomem. Choć nie jest to kreacja wyjątkowo skomplikowana, wymagała od aktora znalezienia w sobie mocnej dawki dramatyzmu. Leonardo wykrzesał jej więcej, niż potrzeba do rozpalenia porządnego ogniska. Oscar jest blisko.

Zjawa
Zjawa
Kto pokona „Zjawę”

„Zjawa” ma najwięcej, aż 12 nominacji. Jeśli wszystkie się spełnią, wyrówna oscarowy rekord należący do „Ben Hura”, „Titanica” i „Władcy Pierścieni: Powrotu Króla”. Kto może pokonać Inarritu? Szansę ma „Big Short”, który ma tylko 5 nominacji, za to w kluczowych kategoriach. Obraz opowiada o ciągle bolesnym dla Ameryki kryzysie finansowym z roku 2008. Stoi za nim również siła producenta i odtwórcy jednej z ról, Brada Pitta. Leonardo DiCaprio ma szansę pokonać tylko jeden facet, i to za rolę niemal kobiecą – to Eddie Redmayne, zeszłoroczny zdobywca Oscara za kreację w „Teorii wszystkiego”. W „Dziewczynie z portretu” zagrał malarza, który zmienia płeć. Ta praca z pewnością jest warta nagrody.

 

Niezależne czarne konie

Amerykańskie kino niezależne coraz śmielej wkracza na oscarowy dywan. W tym roku mamy jego silną reprezentację, to „Spotlight” (6 nominacji), „Pokój” (4 nominacje) i „Brooklyn” (3 nominacje). Nie mają pewnie szans na główne nagrody, ale – jak pokazuje historia – Akademia lubi doceniać tego rodzaju produkcje, przyznając nagrody w nieco mniej prestiżowych kategoriach, jak scenariusz czy rola drugoplanowa. Największe szanse ma „Spotlight”.

Screen shot 2016-02-03 at 19.45.50
Spotlight

 

Najdroższy czy najlepszy

Hollywood to miliony dolarów. Wśród nominowanych filmów najdroższy był nowy „Mad Max”, na którego wydano aż 150 mln dolarów. Co ciekawe, niewiele mniej wydano na „Zjawę” – 135 mln, film wydawałoby się kameralny, a więcej mniej kosztowny. Trzecie miejsce zajmuje kolejna produkcja fantastyczna – „Marsjanin” Ridleya Scotta (108 mln). Na drugim biegunie jest „Big Short”, nakręcony za jedyne 28 mln dolarów.

Big short
Big Short
Fantastyczny pojedynek

Kinem rządzą wizualne fajerwerki. Kto wygra w tym roku pojedynek o miano największego efekciarza Hollywood? Przed nami bardzo ciekawy pojedynek dwóch filmów, które odwołują się do słynnych trylogii – „Mad Max: Na drodze gniewu” i „Gwiezdne wojny: Przebudzenie Mocy”. Pierwsza z tych produkcji ma 10 nominacji, druga – 5. Stawiam, że na oscarowym paliwie dalej zajedzie Szalony Max. „Gwiezdne wojny”, które świetnie się sprzedają na całym świecie, mogą okazać się jednym z przegranych gali.

Gwiezdne Wojny
Gwiezdne Wojny
Google prawdę powiedzą

Podobno wszystko jest zapisane w internecie. Dlatego warto spojrzeć na Oscary przez pryzmat wyszukiwarki Google. Jakich fraz nawiązujących do nominowanych filmów szukano najczęściej? W kategorii film wygrywa „Zjawa” przed „Big Short”. Podobnie jest wśród reżyserów – triumfował Inarritu, a wśród aktorów – DiCaprio, na drugim miejscu jest Redmayne za rolę w „Dziewczynie z portretu”. Wśród aktorek według Google największe szanse ma Brie Larson za „Pokój”.

Screen shot 2016-02-03 at 19.44.49
eddie redmayne
Wielki niedoceniony

Jest nim „Sicario” Denisa Villeneuve. Film otrzymał 3 nominacje, ale w mniej istotnych kategoriach, nie zdobędzie nagrody za najlepszy film. A przecież jeszcze kilka miesięcy temu mówiło się o tej produkcji jako o oscarowym faworycie. Wydaje się, że zaważył temat, a nie wykonanie, bo produkcja miała dobre recenzje. „Sicario” pokazuje w niekorzystnym świetle działania amerykańskiego rządu i tajnych służb, które walczą z handlarzami narkotyków. Akademia udowodniła już kilkakrotnie, że niezbyt chętnie nagradza filmy otwarcie krytykujące USA. Villeneuve raczej będzie musiał obejść się smakiem.

Sicario
Sicario
Polskich filmów brak

W ubiegłym roku przeżyliśmy piękne chwile, gdy Oscara odbierali twórcy „Idy” Pawła Pawlikowskiego. W tym roku polskich produkcji niestety zabrakło. Możemy kibicować tylko węgierskiemu filmowi „Syn Szawła”, laureatowi Grand Prix na festiwalu w Cannes, nominowanemu w kategorii produkcji nieanglojęzycznych, przy którym pracowali nasi rodacy.

RS

Komentarze