Volvo V60 Cross Country – precyzja i komfort

Aktualnie terenowe kombi są jednym z wznoszących się trendów motoryzacyjnych na rynku nowych samochodów. Posiadanie takiego auta zaczyna być bardziej „fancy” niż choćby SUVa. Czy jednak opłaca się dopłacać za wersje proterenowe?

Trudno będzie odpowiedzieć ogólnie i zuniwersalizować mój wniosek do każdej pary z danej marki. W ustanowieniu mojej prywatnej tezy odnośnie tego zagadnienia pomogło mi ostatnio Volvo V60 Cross Country z mocnym dieslem pod maską.
Rozpocznijmy od wyglądu zewnętrznego, który zazwyczaj trochę odbiega od standardowej wersji danego modelu. Tak też było w przypadku testowanego V60, które w terenowej specyfikacji posiada wiele srebrnych listw ochronny oraz plastikowych nakładek. Dodatkowo na dachu tego smukłego kombi pojawiły się relingi. W brązowym (dla ambitnych – Twilight Bronze) lakierze ze srebrnymi i czarnymi plastikami auto wygląda bojowo. Nie przeszkadzają nawet 19-calowe, dwukolorowe alufelgi, które jednak żal zabierać poza asfalt.

Zrzut ekranu 2016-01-25 o 11.08.29

Inne zmiany to grill, który posiada coś niespotykanego. Jeśli na pokładzie Waszego nowego egzemplarza pojawi się aktywny tempomat (tak jak u nas) to osłona chłodnicy w pewnym miejscu jest po prostu zaślepiona. To psuje dość mocno kompozycję przodu, ale i tak wygląda już lepiej niż kilka lat temu. V60 tak jak każde Volvo można rozpoznać poznać po pionowych reflektorach w kształcie łzy z tyłu auta. Z przodu natomiast nasz egzemplarz posiadał biksenonowe reflektory z doświetlaniem zakrętów. Podsumowując wygląd zewnętrzny w przypadku V60 Cross Country jest atrakcyjniejszy, więc jestem za wersją uterenowioną.

Zrzut ekranu 2016-01-25 o 11.08.44
Przejdźmy jednak do wnętrza samochodu. To nie za bardzo różni się od zwykłego V60. Według mnie ma tu jednak sens jeden guzik – asystent zjazdu ze wzniesienia. Inna jest też tapicerka – dwukolorowa, skórzana pokrywająca świetne i wygodne fotele, które okalają ciało w bezinwazyjny sposób zapewniając wysoki komfort. Szkoda tylko że te kolory to jasny brąz, pomarańcz z szarością. Reszta wnętrza to znane z Volvo połączenie skóry, plastiku i metalu dobrej jakości w odpowiednim spasowaniu. Dla mnie jest to poziom Premium.

Zrzut ekranu 2016-01-25 o 11.08.04
Nie do końca jednak jestem fanem wszystkich rozwiązań tej szwedzkiej marki. Sterowanie za pomocą 4 pokręteł nie jest super intuicyjne, a wystający kokpit dalej trochę mnie zaskakuje i dziwi. W V60 CC nadal spotkamy mały i niedotykowy wyświetlacz systemu infomedialnego, który skrywa jednak mnóstwo funkcji od nawigacji do aplikacji i Internetu. O dziwo znajdziemy w nim jeszcze jedną niespodziankę – Tuner TV dzięki, któremu obejrzymy w aucie przy niskich prędkościach (później zostaje tylko dźwięk) telewizję z darmowych multipleksów. Dodam, że do tego zestawu dostaniemy też pilota, aczkolwiek u nas niestety nie działał.

Zrzut ekranu 2016-01-25 o 11.09.03
To razem z ludzikiem automatycznej klimatyzacji, telefoniczną klawiaturą oraz trzema motywami zegarów sprawia, że wnętrze jest połączeniem ekskluzywności i tradycji z nowoczesnością. Za to właśnie lubię Volvo, ponieważ rozwijając się robi to progresywnie, a nie na huraa! Tak jak już jednak wcześniej pisałem, nie wszystko jest idealne.
Pamiętajmy jednak, że to kombi więc kluczowym elementem w takim aucie jest przestrzeń. O ile dwójka z przodu będzie zawsze podróżować komfortowo to z tyłu nie zmieści się już trójka rosłych osób. Dzieci będą jeździć z pełnym zadowoleniem, aczkolwiek gorzej gdy będą potrzebować 3 fotelików. W bagażniku znajdzie się miejsce na 430 litrów pakunków. Dodatkowo pod jego podłogą znajdziemy dojazdówkę.

Zrzut ekranu 2016-01-25 o 11.08.55
Wnętrze wersji Cross Country jednak niewiele różni się od standardowego V60. To co czuć i widać to podwyższony o 6,5 cm prześwit (20 cm) oraz lekko zmodyfikowane zawieszenie. Razem z pewnym i elektrycznie wspomaganym układem kierowniczym powoduje, że Volvo V60 Cross Country jeździ się precyzyjnie, ale też komfortowo. W aucie nie czuć zbytnio pokonywanej prędkości oraz polskich problemów drogowych, a nawet z 19-calowymi obręczami samochód przyjemnie pokonuje nierówności – znowu plus za uterenowienie.

Zrzut ekranu 2016-01-25 o 11.09.36
Wersja Cross Country skrywa jeszcze jedną ważną rzecz – napęd 4×4 ze sprzęgłem Haldex oraz automatyczną skrzynię biegów, która notabene działa dobrze. Dzięki tym 2 rzeczom V60 CC może dzielnie służyć zimową porą na południu naszego kraju. Nie przestraszy go nawet błoto i piasek, ponieważ auto jest w stanie pokonać naprawdę ciężkie warunki. Zapewne większości klientów nie przyjdzie na myśl, by wyjeżdżać V60 w teren, ale czasem takie okazje przytrafiają się bez naszej chęci, więc dobrze mieć pewność i wiedzieć, że auto sobie poradzi. To już trzeci argument za taką wersją.
Bez wątpienia, istotnym elementem naszej testówki był wysokoprężny silnik o starym oznaczeniu D4, który posiada 5 cylindrów oraz dwie turbosprężarki. Owocuje to, po pierwsze: ciekawym brzmieniem silnika (jak na Diesla naprawdę spoko) oraz wielką elastycznością. Volvo V60 CC z D4 ciągnie i rozpędza się od samego spodu, a 420 NM maksymalnego momentu obrotowego czuć pod prawą stopą. Silnik ten generuje 190 KM, które rozpędzają 1861 kg do pierwszej setki w niecałe 9 sekund. Prędkość maksymalna tak skonfigurowanej V60 to 205 km/h.

Konrad Stopa
Fot: Jakub Głąb

www.motopodprad.pl

Komentarze