Pazury, skrzela, pędzące gepardy i… samochody

Lamborghini-miura Otwarte drzwi Lamborghini Miury oglądane od przodu wyglądają jak rogi byka. To nie przypadek.
Oglądaliśmy filmy o gepardach. Całe ich ciało emanuje energią. Inspirując się ich sprawnymi, a przy tym pięknymi ruchami, chcieliśmy stworzyć auto o niepowtarzalnym wyglądzie.

Czytając o zwierzętach w kontekście motoryzacji, najczęściej możemy dowiedzieć się, jak bezpiecznie przewozić czworonożnych przyjaciół w aucie, dlaczego w upalne dni nie powinniśmy zostawiać ich w samochodzie lub co zrobić, aby uzyskać odszkodowanie, kiedy zwierzątko wbiegnie nam pod koła. Ostatnio sporo mówi się też o najnowszych systemach, które uratują nas przed kolizją z naszymi „braćmi mniejszymi” (np. kangurami w przypadku Volvo). Z pewnością jednak wiecie, że światy czterokołowych maszyn i czworonożnych istot przenikają się na znacznie bardziej wyniosłych płaszczyznach.

Range_Rover Widzicie te nacięcia w drzwiach? Jeżeli inspiracją nie były skrzela rekina, to co innego? Użyjcie wyobraźni.
Range_Rover
Widzicie te nacięcia w drzwiach? Jeżeli inspiracją nie były skrzela rekina, to co innego?
Użyjcie wyobraźni.

 

Nie jest tajemnicą, że fauna naszej planety od zawsze inspirowała nie tylko projektantów samochodów, lecz także zostawiała swój widoczny ślad na kartach historii motoryzacji w ogóle. Zwierzęta pojawiają się w logach i nazwach marek oraz poszczególnych modeli aut. Wszyscy zapewne kojarzycie loga Lamborghini, Ferrari, Jaguara, Peugeota czy Mustanga. To podręcznikowe, najbardziej oczywiste przykłady fascynacji czworonogami. Ale w motoryzacji, nawet tej współczesnej, jest takich przykładów więcej. I nie zawsze są one tak oczywiste. Bywają nie do końca etyczne, kiedy zwierzątka służą jedynie jako tapicerka. Czasami natomiast niedostrzegalne, dopóki ktoś nie zwróci nam na nie uwagi. Niektórzy producenci i projektanci do takich inspiracji przyznają się otwarcie, inni rozmawiają o tym jedynie w kuluarach, jeszcze inni wolą tę kwestię przemilczeć.

Peugeot 508RXH
Peugeot 508 RXH Trzy paski świateł LED w dolnej części zderzaka w zamyśle projektantów mają przywodzić na myśl ślad szponów lwa.

Obecnie najdalej w kwestii inspirowania się zwierzętami i otwartego mówienia o tym posunęła się Mazda. Najnowsze wcielenia wszystkich modeli Mazdy zaprojektowano według filozofii „Kodo – dusza ruchu”. Wyróżniają się one w miejskiej dżungli dzięki zwierzęcemu pierwiastkowi w designie. Sam Ikuo Maeda, główny projektant Mazdy, tłumaczy, że stylizacja aut koncentruje się na mocy, pięknie i ekspresji charakterystycznej dla świata zwierząt. Ten ruch jest tak pełny witalności oraz siły, że wzbudza emocje u osób, które go obserwują – podkreśla Maeda. Inny z projektantów (odpowiedzialny za CX-5) idzie jeszcze dalej: oglądaliśmy filmy o gepardach, ich zwinne nogi i to, jak używają całego ciała niczym sprężyny, by szybko przyspieszać i natychmiast zmieniać kierunek ruchu. Całe ich ciało emanuje energią. Inspirując się ich sprawnymi, a przy tym pięknymi ruchami, chcieliśmy stworzyć auto o niepowtarzalnym wyglądzie. Jak im się to udało? Rozejrzyjcie się za Mazdą CX-5.

Mazda CX-5 zaprojektowana zgodnie z filozofią „Kodo – dusza ruchu”. Stylizacja auta koncentruje się na mocy, pięknie i ekspresji charakterystycznej dla świata zwierząt. Tak przynajmniej twierdzi projektant.

Nieco bardziej zawoalowanym wyzwoleniem zwierzęcych instynktów i przemyceniem ich do stylizacji auta chwali się również Peugeot. Dokonał tego po raz pierwszy w modelu 508 RXH. Jak tłumaczą przedstawiciele marki, RXH wyróżnia się pionowymi światłami LED w dolnej części zderzaka sprawiającymi wrażenie jakby to sam lew „machnął” je pazurami.
Chyba jednym z bardziej spektakularnych przykładów, w których design samochodowy naśladuje świat zwierząt jest kultowy supersamochód Dodge Viper. Niezależnie od tego, czy mówimy o pierwowzorze z 1992 roku, czy jego najnowszym wcieleniu, oglądany od przodu Viper niemal momentalnie przywodzi na myśl łeb żmii, który dumnie prezentuje się w logo. Na równie oryginalną kreację porwał się słynny projektant Marcello Gandini w połowie lat 60-tych. Otwarte drzwi w zaprojektowanym przez niego Lamborghini Miura oglądane od przodu w jego zamyśle miały przywodzić na myśl rogi byka.
Miłośnicy BMW z pewnością kojarzą anteny dachowe w stylu „płetwy rekina”. Również w tym przypadku zbieżność nazw oraz podobieństwo do oryginału występującego w naturze nie są przypadkowe. Na rozwiązaniach, jakie matka natura zastosowała u rekina wzorowali się również projektanci nowego Range Rovera. Spójrzcie tylko na te „skrzela” na bokach auta…

Tekst: Michał Sztorc (PremiumMoto.pl)
Zdjęcia: Producenci

 

 

Komentarze